Poezja i proza - Portal Literacki  



Nowe recenzje


· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz
· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz
· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona
· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina
· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz

[ RECENZJE ]

Online

Aktualnie jest 39 gość(ci) i 1 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

Liryka: Opowieść o poecie **
Wysłano dnia 14-05-2002 o godz. 18:24:56
Autor: Wojciech_Kotlinski

„Prawda” 28 IV 2002

To takie było marzenie dotknąć absolutu
Myślałem na co jesteśmy jeśli nie
Podróże wyścigi na gwiazdach
Wierzyłem w to co upragnione że
Można ale tak naprawdę
Wtopić się w złoto w piękno które tak daleko
Nie jestem wybawieniem zrozumiałem
Dotknięty chorobą śmiertelną
Tylko pić mi pozostaje nie patrząc mu w oczy
Że kiedyś zdawało się inaczej
Teraz obym tylko dożył
Do jutra bo każdy wiersz
Głębiej wbija w ziemię... 
____________________________

„Analiza przyczyn mojej poezji” 30 IV 2002

Taki Kochanowski pod lipą zwykle
siadał I nie dziwię się jego poezji skoro
razem z lipą w słońce wzrosła
Albo Mickiewicz na Krymie

Przez okno widuję wracających ze
szkoły uczniów w szerokich spodniach
przepływające sennie papiery
Tak po zachodzie to zdarza się jakiś
Pijak albo miejscowy gang młodociany

Nade wszystko jednak widuję w szybie
siebie i to chyba dlatego piszę
tak jak piszę

____________________________

„Wiersz dla wiecznego wroga” 2 V 2002

Ty jesteś wrogiem
Nazywam Cię po imieniu,
Jak przystało na dobrego syna

Ty zawsze stoisz za mną
I nade mną, na każdej ulicy
W każdej butelce

Ty śmierdzisz wszystkimi dniami
Tak, że inni obchodzą
Nas z daleka

Ty patrzysz na mnie moimi
Oczami każdego dnia
Przed lustrem

Ty jesteś wrogiem, skurwysynu
Nie lubimy się nawzajem
Więc jak najdalej od siebie

Jak najdalej co dzień
Nazywam cię po imieniu
Jak przystało na dobrego brata

Ty jesteś moim życiem
Nie prosiłem się o ciebie
Ty jesteś życiem

____________________________

„Z poradnika poetyckiego” 4 V 2002

Jak inaczej mógłbyś pisać
Niż wierząc w to w co wierzę

Że mogą nakładać się wymiary
Meta i fizyczny na siebie

Że w jakiś sposób ulica jest myślą
Nie tylko miasta czy umysłu?

Tak – łatwo wpaść w pułapkę
Dlatego musisz się trzymać

Będziesz czuł, że coś nie tak
Wtedy powtarzaj

Ja to strofa, ja to ulica
Ja to metafora, ja to pijak spod bloku

Ja to oko Boga, ja to stanik tej
Młodej z naprzeciwka

Ja to władca nieśmiertelny, ja to
Niedorozwinięte dziecko

Ja to poeta, ja to poeta
Ja to poeta, ja to poeta
Jatopoetajatopoetajato...
(mantra)

____________________________

„Uwertura 4 lipca” 4 V 2002

Czy to nie zabawne, że ta nasza święta data
wypada akurat 4 lipca? Przecież
nie ma tu mowy o niepodległości i
znowu robimy na przekór Amerykanom

którzy w tym dniu zapomnieli o bramach
A przecież to najważniejsze,
że Ty jesteś moją bramą,
że jesteś moją furtką,
moim telefonem bezprzewodowym,
moim oknem z białą firanką,
moim internetem i komórką
z SMS-ami
Moim przewodnikiem elektrycznym,
czarną dziurą między wymiarami

I to dobrze, że pozwalasz mi przez
siebie przechodzić bez opłaty celnej
bo tam po drugiej stronie
wiersze zamieniają się
w ludzi
Wbrew Amerykanom

____________________________

„Opowieść o poecie” 5 V 2002

Poeta... dobrze go znam i jego problemy
Wiem czym jest rozdarty, o której ma obiad
Sam opowiada mi o swojej miłości
Skarży się, że jego miłość woli Mickiewicza
Tego romantycznego salonowego
Pajaca i Pana Tadeusza wchodzącego
W dupę polskim patriotom
Jego miłość woli Szymborską, ale ona
Dostała chociaż Nobla
Znam każdy jego ból brzucha i kieliszek
I każdy nie napisany wiersz
Który stał się imprezową ofiarą alkoholowej
Aborcji – sam mi o tym mówi
Także o tym jak wymyślił równie chory
Jak on sam podmiot liryczny tylko po to
Żeby nie musieć pisać kolejnego
Wiersza w pierwszej osobie

____________________________

„Ul. Kowalskiego 19/39” 7 V 2002

Godzina dosyć późna, wyglądam
przez okno jak mam od dawna w zwyczaju
aby nie widzieć świata – pokoju
jakiś szerszy wycinek
i kiedy sąsiadka z naprzeciwka wypala
mi wzrok powoli z namysłem
wieczornym okiennym papierosem
pozwalam się palić do samego dna
żal mi z tego dymiącego, jasnopunktowego
marzenia wracać do getta słów
z papierowym dymem
atramentowym wierszem
i dziwnie jednowymiarową sąsiadką...

____________________________

„Zażalenie” 8 V 2002

Moje najlepsze wyjściowe spodnie
osrał bezczelnie ptak Natchnienie przychodzi
zwykle tuż przed zaśnięciem i akurat przed
przebudzeniem odchodzi znudzone
Nie powinienem tyle pić, bo potem nie zechce
mnie Kto by chciał alkoholika i poetę
Ale jak tu nie pić skoro od dawna
całujemy się tylko po alkoholu i w tłumie
co jednoznacznie określa pocałunek jako wymianę
Śliny, ale po co mi jej ślina? Wolałbym jej
Duszę albo choć zapach włosów Nic
Nie wychodzi może dlatego, że urodziłem się
Kilkanaście lat za późno, ktoś przegapił mnie w
Terminarzu, ktoś...
To musi być ktoś musi być czyjaś wina
Musi być ktoś komu powinienem za to wszystko
Złamać szczękę!

____________________________

„Wpływ odkurzaczy na miłość dwojga ludzi” 8 V 2002

motto:
Teraz, kiedy wiem że za niecałą godzinę
zobaczę Ciebie, pozwalam się pożreć nienawiści

wobec tych wszystkich, którzy mogliby nam
przeszkodzić w swobodnej wędrówce ciał

Adam Błażejewicz

Coraz dalej odchodzimy od siebie
W gasnących żarówkach latarni, choć
Ty tak mnie zapewniasz
Nie słucham, zresztą może słucham
Ale coraz ciszej

Tak, że jedynie wzrokiem będę mógł niedługo
Próbować zrozumieć dlaczego
Jest nas coraz mniej i coraz rzadziej

Bolesne są dla mnie tłumy one najbardziej
Uspołeczniają naszą miłość, czy
Nas dwoje to naprawdę już za mało
Mogę pracować więcej nawet 300% normy
Wolę już taką śmierć
Od zdeptania

Te pieprzone odkurzacze naszej miłości
Zawsze muszą być przy nas, choćby
W postaci psa...

____________________________

„Epitafium dla pewnego etapu” 9 V 2002

Będzie się powoli zamykał
Co do zrozumienia, nie można
będzie go ławo pamiętać przy
obiedzie na przykład O tym kim

był
Bo przecież był Chyba, że
nie było To będzie już tak dawno
że trudno wygrzebać z pamięci
Ale był na pewno

bo i światło się świeci i czasem
przychodzi jeszcze porozmawiać
Nieczęsto – zgoda i też już nic nie
mówi

Tak się rozeszliśmy w szwach, że czasem
częściej spotykamy swoje twarze
niż myśli Każdy w swoją stronę
Próbujemy...

Będzie się powoli zamykał Pracowicie
wracał do korzeni ostrożnie żeby nie
zranić siebie i nas
Czytaj
Tekst lubią:
Kirac,

 
Logowanie/Założenie konta | liczba komentarzy: 2 | Szukaj

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Opowieść o poecie /mini-tomik poezji/ * *
przez Ra dnia 23-01-2008 o godz. 17:22:50
Ten tyłowy przeczytałem. Piękna zatrważająca, refleksyjna myśl. Bliskie mi obrazowanie. Z przyjemnością będę do tego wracał i przeczytam pozostałe. Pozdrawiam. RA




Re: Opowieść o poecie /mini-tomik poezji/ * *
przez Janis dnia 10-03-2008 o godz. 19:19:24
Znałam kiedyś człowieka, który szukał absolutu i taki prawdziwy był w tym szukaniu, że mu prawie uwierzyłam, to tak mi się skojarzyło po przeczytaniu pierwszego wiersza. A jeśli chodzi o drugi, a właściwie o końcówkę drugiego wiersza, to ja-widzę siebie itp. to też mam skojarzenie z pewną piosenką ID zacytuję"tyle dni tylko moja twarz, tyle dni tylko moja twarz, odrzucenie, odkupienie, uzależnienie..."tak jakoś to szło.




Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.


Reklama w Portalu Literackim