Poezja i proza - Portal Literacki  



Nowe recenzje


· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz
· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz
· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona
· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina
· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz

[ RECENZJE ]

Online

Aktualnie jest 44 gość(ci) i 1 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

Epika: Sztuka dmuchania mydlanych baniek **
Wysłano dnia 15-08-2004 o godz. 19:10:00
Autor: JacAr

- Dzisiaj odchodzę. – powiedziałem nie podnosząc głowy z poduszki.
- Nie możesz. – odpowiedziała i kątem oka zobaczyłem, że wsparta na łokciu przypatruje mi się z uśmiechem.
- A to dlaczego?
- Na obiad jest zupa z karczochów.
- Acha... To zmienia postać rzeczy.
- Poza tym...
- Tak?
- To jest twój dom, nie możesz stąd odejść.
- No tak, słusznie.
- Czy to znaczy, że ja mam sobie pójść?
- Nie, dlaczego? Jaki to ma związek z tobą?
- To dlaczego mówiłeś, że odchodzisz?
- Aaa... Z przyzwyczajenia. Ile to już jesteśmy ze sobą?
- Od dziesiątego października.
- Pamiętasz tak dokładnie?!
- Pewnie, przecież to były twoje urodziny...
- Czyli już trzy dni... Jak ten czas leci...
Obróciłem się, umieszczając swoje kolano między jej fantastycznymi nogami. Przez moment napawałem się cudownym, elektryzującym dotykiem ciepłej, aksamitnej skóry. Spojrzałem w jej oczy i powoli zacząłem przesuwać swoją nogę wyżej i wyżej. Zatrzymałem się, kiedy poczułem coś włochatego i mruczącego.
- Czy on musi to robić?
- Nie wiem, spytaj go, to przecież twój kot.
Odchyliłem kołdrę.
- Hej, musisz to robić?
- Muszę. – odpowiedział wpatrując się we mnie bezczelnie.
- Hm... No dobra, egoisto...
- Phrrrp. – prychnął mi w nos i zamknął oczy.
- Napijesz się kawy?
- Z przyjemnością, skoczę tylko pod prysznic.

***
- Mleczarz przyszedł. – zaanonsował kot, który już od jakiejś chwili wypatrywał go ze swojego stanowiska na parapecie.
- Najwyższa pora. – odparłem i podszedłem do drzwi.
Kot zeskoczył z obserwatorium i znakami nieskończoności zaczął przeplatać się między moimi nogami.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry, wie pan co, dzisiaj dali nam do rozniesienia rogaliki. Na próbę, takie croisanty. Próbowałem, całkiem niezłe...
- Świetnie, ale miodu, to pewnie pan nie ma?
- Oczywiście, że mam! – z kieszeni w torbie wyciągnął słoiczek zabezpieczony płócienną chusteczką.
- No to wspaniale. Ja też coś dla pana mam. Proszę chwilę zaczekać.
Po chwili wróciłem i wręczyłem mu misterną małą klatkę, w której unosiła się mydlana bańka.
- Piękna! Tę poprzednią oddałem, tak jak pan mówił...
- Tej też nie może pan trzymać dłużej niż tydzień.
- Szkoda, są takie piękne...
- Po prostu pryśnie, kiedy pan ją zatrzyma dłużej...
- Wiem, wiem. Dziękuję i do zobaczenia.
Odwrócił się i już chciał odejść, kiedy nagle sobie coś przypomniał.
- A mleko? A croisanty?
Dopiero teraz zorientowałem się, że w ręku trzymam tylko słoiczek z miodem.
- No tak... – uśmiechnąłem się do niego – Czegoś mi właśnie brakowało....

***
Umoczyłem croisanta w kawie.
- Dlaczego mówiłeś, że odchodzisz?
- Już ci powiedziałem, z przyzwyczajenia.
- Jak to?
- To taki nawyk, z czasu, kiedy byłem jeszcze z żoną. Co dziennie mówiłem sobie, że odchodzę.
- I w końcu odszedłeś?
- W końcu tak.
- Coś o tym zdecydowało? Pokłóciłeś się ostatecznie? Wkurzyła cię jakoś specjalnie?
- Nie... Bańki przestały pękać i zorientowałem się, że to już.
- No właśnie! Bańki... Jak ty to robisz? Jak mydlana bańka może nie pękać? Jak można ją umieścić w klatce?
- Przecież ci mówiłem. To kwestia marzeń.
- Ale ja ciągle tego nie rozumiem.
- Pokażę ci o co chodzi. Jest punkt ósma, w radiu będą teraz wiadomości. Włącz radio i patrz, na tę trzecią banieczkę po prawej.
Włączyła radio i dał się słyszeć charakterystyczny jingiel wiadomości.
- 44 ofiary wczorajszego zamachu, to na razie wstępne szacunki...
Pstryk – bańka pękła, przez moment zostawiając po sobie tęczową poświatę.
- Dlaczego?
- To było marzenie, o dniu, bez złych wiadomości. Dopóki radio jest wyłączone... dopóki nie czytam gazet, wszystko jest w porządku.
- I co teraz?
- Nic, zrobię nową, ta i tak miała już 3 dni.

***
- Co będziesz dzisiaj robił?
- Latawiec.
- W październiku?
- A co to ma za znaczenie?
- No... Zobacz za okno... Deszcz, chmury, mgła....
- A co to ma za znaczenie?

***

- Wiesz co? Ta jedwabna koszula była całkiem ładna!
- No, to i latawiec będzie ładny.
- Ale... Pierwszy raz widzę, żeby ktoś robił latawiec z jedwabnej koszuli...
- Szczerze mówiąc, ja też. Ale jedwab będzie chyba najlepszy.
- Od kiedy twój kot mówi?
- Od kiedy zacząłem z nim rozmawiać.
- Acha.

***
- No, gotowe.
Dookoła ramki latawca umieściłem choinkowe lampki, a na samym środku nakleiłem duży papierowy uśmiech. Wcześniej długo ją obserwowałem i teraz był to JEJ uśmiech.
- Hej! To mój uśmiech! – powiedziała i uśmiechnęła się.
- Nie, swój masz na twarzy.
- Przekomarzasz się ze mną!
- No pewnie! Uważaj, teraz nauczę cię dmuchać bańki. Otwórz okno.
Kot niechętnie zeskoczył ze swojego ulubionego punktu obserwacyjnego.
Położyłem latawiec na parapecie.
- Masz dmuchaj.
Podałem jej naczynie wypełnione marzeniami z lekką domieszką mydła.
- Chcesz, żeby ten latawiec poleciał?
- Chcę, ale...
- Żadnych ale, jeśli tylko będziesz chciała, jeśli o tym zamarzysz, on poleci. Marzysz o tym?
- Tak...
- No to dmuchaj.
Bańka zatańczyła na końcu fifki, zmieniając swoje kształty i mieniąc się jak kałuża benzyny na mokrym asfalcie.
Po chwili oderwała się od rurki. Była średnio duża, ale wciąż przybierała różne kształty. Latawiec ani drgnął. Bańka jakby przez chwilę się zastanawiała, a potem nagle pękła.
- Ojej... – była zaskoczona i smutna.
- Phrhhhp – prychnął kot – Już spróbowaliście? To może zamkniemy okno?
- Chwila! Poczekaj, pokażę ci jak to trzeba robić.
Na moment zamyśliłem się i postarałem zmaterializować wszystkie swoje chęci i marzenia dotyczące latawca. Już w zeszły piątek pomyślałem sobie, że go zrobię i sobie popuszczam.
Właśnie nadszedł ten czas.
- Okej, teraz uważaj.
Zamoczyłem fifkę w miksturze i wydmuchałem bańkę. Była idealnie okrągła i nie tyle była pokryta kolorem, co raczej nim wypełniona. Oderwała się i zawisła nieruchomo w powietrzu.
Z półki wziąłem nową klatkę i delikatnie wdmuchnąłem bańkę do jej wnętrza. Klatkę postawiłem na stole.
- A teraz obserwuj latawiec.
Latawiec delikatnie uniósł się nad parapetem, a potem nagle poszybował.
- Dobra, teraz możemy zamknąć okno.
Latawiec odpłynął już całkiem daleko, ale zachowywał się tak, jakby trzymała go jakaś siła. Szybował teraz w jednym miejscu i nie wyglądało, że poleci dalej.
Całkiem ładnie wyglądał – taki wesoły, z jej uśmiechem pod ponurym, październikowym niebem.
- Nie mogę w to uwierzyć...
- Lepiej uwierz, bo teraz twoja kolej, zobaczymy, czy umiesz już marzyć.
Podałem jej naczynko i fifkę.
- Fajnie byłoby, żeby się zaświecił, nie?
- Ale przecież... Przecież nie jest podłączony do prądu?
- A, chciałabyś, żeby zaświecił?
- Tak!
- Potrafisz o tym marzyć?
- Chyba tak...
- No to próbuj.
Tym razem skupiła się znacznie bardziej. Po chwili na końcu rurki pojawiła się idealnie równa sfera. Podobnie jak moja była wypełniona kolorem. Kiedy oderwała się, nie odleciała, tylko zawisła kręcąc się wokół własnej osi.
Wpatrywała się w nią z dumą i lekkim strachem.
Kot wpatrywał się w niebo za szybą.
- O, świeci. – mruknął z niedowierzaniem...
Czytaj
Tekst lubią:

 
Logowanie/Założenie konta | liczba komentarzy: 22 | Szukaj

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Sztuka dmuchania mydlanych baniek (jest tego więcej) /opowiadanie/
przez rayuell dnia 15-08-2004 o godz. 19:59:05
Jedna banke identyczna jak druga - to jest nie lada sztuka:)



-Od kiedy twój kot mówi?

- Od kiedy zacząłem z nim rozmawiać.




to dla mnie rewelacja. Dzisiaj wyprobuje w ogrodzie bo ciekawa jestem, co ma taki oleander do powiedzenia albo floks, albo mandarynka:)



serdecznosci:)









Re: Sztuka dmuchania mydlanych baniek (jest tego więcej) /opowiadanie/
przez Dionizos11 dnia 15-08-2004 o godz. 21:25:14
Z powodu dwukrotnego wysłania tekstu i konieczności usunięcia jednej kopii, komentarz

Ray wklejam z powyższej tu.



Re: Sztuka dmuchania mydlanych baniek (jest tego więcej) /opowiadanie/ (Wynik: 1)

przez rayuell dnia 15-08-2004 o godz. 19:54:23

(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://

(IP: 62.104.210.78)

Lubie :) Wcale nie do banki, taka proza - dziekuje i pozdrawiam:)



ray



Re: Sztuka dmuchania mydlanych baniek (jest tego więcej) /opowiadanie/
przez blackgrzywa dnia 15-08-2004 o godz. 22:52:10 http://votum-separatum.net/
Bardzo dobry tekst. Luźny klimat, dużo humoru, magii i jakiejś takiej lekkości. Czyta się szybciutko i bardzo przyjemnie. Kot jest świetny i bańki też i bohater - dobra wszystko mi się tu podoba:-) Wyobraźnia czyni cuda. Chcę więcej!



Re: Sztuka dmuchania mydlanych baniek (jest tego więcej) /opowiadanie/
przez Murasaki dnia 16-08-2004 o godz. 08:05:19
Magiczne. Czyta się lekko i przyjemnie, a jednak ma głębię. Nic dodać nic ująć, narracja perfekcyjna. Wciągnęło mnie momentalnie. Kot jest cudny, ludzcy bohaterowie też mi się podobają :D Ogólnie nadzwyczaj sympatyczne.



Re: Sztuka dmuchania mydlanych baniek (jest tego więcej) /opowiadanie/
przez Lukasz_Stadnicki dnia 16-08-2004 o godz. 10:17:09 http://www.portalliteracki.pl
Lekkie, sprawnie pisane, bardzo ciekawa narracja, lekkość w traktowaniu realiów coraz to zadziwia i cieszy. Widać, że autor się bawi. Jedyne czego żal, to że opowiadanie eksploruje tak zużyte refleksje o marzeniach, nie odbiegając w sumie wartością refleksji od tych wierszy, których mamy w fabryce najwięcej. Jednak moim zdaniem to dobre opowiadanie, które zapowiada ciekawą przygodę czytelniczą z nowym autorem.



Re: Sztuka dmuchania mydlanych baniek (jest tego więcej) /opowiadanie/
przez GrzegorzGorski dnia 16-08-2004 o godz. 14:44:43
Marzycielsko(!) mile opowiadanie.

Dobrze sie czyta i pozostawia wspomnienie.

Dzieki.

Grzegorz



Dzięx :)))
przez JacAr dnia 16-08-2004 o godz. 18:42:08 http://www.maddogowo.pl
Dzięki za wszystkie miłe słowa...

Jak wrócę z wywczasów, podeślę coś jeszcze.

Pozdrawiam słono-morsko

Piaskowy JacAr



Re: Sztuka dmuchania mydlanych baniek (jest tego więcej) /opowiadanie/
przez nomis dnia 17-08-2004 o godz. 00:33:46
Poczułem się dziwnie, że tak powiem, swojsko .-). Mydlane bańki, złośliwy kot.



A drugie skojarzenie, najoczywistsze: Vian, Boris Vian. Ja tu widzę dwie gwiazdki i kropka.



Re: Sztuka dmuchania mydlanych baniek (jest tego więcej) /opowiadanie/
przez ingrid dnia 17-08-2004 o godz. 09:59:19 http://www.zaraska.com
To bylo na prawde super!!! Takie świeże. Te dwa króciutkie dialogi w środku - świetne, takie melodyjne i lekkie a dużo niosące. Bardzo dobrze konstruujesz dialogi. No i oczywiście sam pomysł. Może dlatego tak mi sie też podobał, bo samej mi to wszystko bardzo chodzi po głowie. Gratulacje!



Re: Sztuka dmuchania mydlanych baniek (jest tego więcej) /opowiadanie/
przez dkj dnia 17-08-2004 o godz. 10:47:07 http://www.portalliteracki.pl/modules.php?name=Your_Account&op=userinfo&username=dkj
Bardzo fajne, swieze



To, o czym, mowili poprzednicy:

pomysl i swietne dialogi!



Moze troche naiwne w wyrazie, ale na taki goracy letni dzien - w sam raz!



Pozdrawiam serdecznie



Re: Sztuka dmuchania mydlanych baniek (jest tego więcej) /opowiadanie/
przez ROZKA dnia 19-08-2004 o godz. 01:29:24
Lekkie, z klimatem, no cudne:) I ten kot ...tymi znakami nieskończoności przeplatający się, ech....

Magicznie dzisiaj snić bedę :)






Re: Sztuka dmuchania mydlanych baniek (jest tego więcej) /opowiadanie/
przez Liv_Kristine dnia 20-08-2004 o godz. 20:39:19
Fantastyczne!

Mam ochotę zpisać cytaty, żeby mi z głowy nie uciekły. Gratuluję!



Re: Sztuka dmuchania mydlanych baniek (jest tego więcej) /opowiadanie/
przez yarre dnia 21-08-2004 o godz. 03:41:00 http://www.kolaseum.portalliteracki.pl
jeśli jest tego więcej, to chętnie poczekam na kolejne dawki. Gratulacje



Re: Sztuka dmuchania mydlanych baniek (jest tego więcej) /opowiadanie/
przez report5 dnia 24-08-2004 o godz. 09:03:17
cześć, juz dawno nie czytałem śmiejąc się - bardzo mi sie podoba, pozdrawiam



Re: Sztuka dmuchania mydlanych baniek (jest tego więcej) /opowiadanie/
przez nefrytowa dnia 08-09-2004 o godz. 22:51:30
Ktoś dziś zachwycał się (chyba synth.) Twoją prozą, więc postanowiłam zerknąć (sama od siebie rzadko czytam tu prozę, bo nie przemawia do mnie z monitora).

No i co my tu mamy...



Tyle tu już ochów i achów, że nie wiem co powiedzieć, ale to jest naprawdę fajne opowiadanko :-).

Pierwszy dialog - uśmiałam sie nieźle, zastanawiając się jednocześnie czy to rozmowa małżeństwa z 10-letnim stażem np. ;-)

" - Dzisiaj odchodzę.

- Nie możesz.

- A to dlaczego?

- Na obiad jest zupa z karczochów.

- Acha... To zmienia postać rzeczy." :-))))))) Tak, to niewątpliwie by w takim wypadku zmieniło postać rzeczy ;-)

Naprawdę fajnie Ci wychodzą dialogi, tak płynnie, lekko i naturalnie.



Cytowane już w komentarzach pytanie na temat kota - też doskonałe :-).



Jutro przeczytam kolejne części, więc do usłyszenia :-)



Re: Sztuka dmuchania mydlanych baniek (jest tego więcej) /opowiadanie/ * *
przez hic_est dnia 28-06-2005 o godz. 11:40:53
Ciekawe. Bajkowe, filozoficzne, pogodne. Podobały mi się wprowadzane zaskoczenia. Pomysł z bańkami jest niezły. Podoba mi się też morał. Wolałbym ten tekst widzieć z większą ilością szczegółów, bardziej rozbudowany, bardziej bajkowy i rozbudowaną fabułą. Jeśli MFitzner da tu swój tekst pt. "Na kocią łapę" do czego będę go namawiał, polecam byś go przeczytał. Powinno Ci się spodobać. A wracając do tekstu, jak już wspomniałem, gdybyś dał tu więcej fabuły, szczegółu i bajki, moim zdaniem, byłoby dużo ciekawiej. Tak też jest nieźle.



Pozdrawiam




Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.


Reklama w Portalu Literackim