Nowe recenzje
· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz· ZŁY WPŁYW, Campbell Ramsey, Wydawnictwo Replika, recenzent: Majewski Janusz· TUNEL, Braver Gary, Wydawnictwo Replika, recenzent: Kwiatkowska Anita· OSTATNIA NOC JEJ ŻYCIA, Jennings Maureen, Oficynka, recenzent: Cichowlas Robert· KRÓLESTWO SPOKOJU, Ketchum Jack, Wydawnictwo Replika, recenzent: Majewski Janusz[ RECENZJE ]
Online
Aktualnie jest 38 gość(ci) i 0 użytkownik(ów) online.
Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
NA FORUM
 | Barwy, a tworzenie nastroju |
 | Co Na Scenie - Nowy Wymiar Teatru |
 | nieTUZINkowa 12-ka Netkultury |
 | V OGÓLNOPOLSKI KONKURS NA AUTORSKĄ KSIĄŻKĘ LITERACKĄ- ŚWIDNICA 2012 |
 | DACH w lutym |
 | wizja śmierci w romantyzmie |
 | Konkurs Małych Form Prozatorskich Wrzenie VI |
 | Cytat z Forum |
 | Szymborska |
 | Harosław Jaszek: jeśli zwycięży wolność słowa… |
 | WISŁAWA sZYMBORSKA NIE ŻYJE |
 | RIP |
 | TAJNE KOMPLETY - NAJPIĘKNIEJSZA KSIĘGARNIA - GŁOSUJ |
 | Styczniowy DACH |
 | Krzysztof Gąsiorowski nie żyje. |
 | Niektórzy lubia poezję |
 | Palahniuk versus Zafon |
 | Podsumowanie 20011 roku w Księgarni Tajne Komplety |
 | Tren pt. Grab-Ula mówi o pieszczotach Orszulki na łonie przyrody. |
 | Współczesna poezja |
 | Co zrobić, żeby pierwsze rozdziały pisanej przeze mnie nie były nudne? |
 | Pierwsze zdanie! |
 | Wielowątkowość |
 | Czarny Kot |
 | CHOIŃCZYK-ŚWIĄTECZNA GRA DEKADY! |
 | 3 lata slamu w Od Nowie |
 | MAGAZYN CEGŁA 21 nr do zjedzenia na 6 opłatkach wigilijnych |
 | Moje konto w FL. |
 | Spotkanie poetyckie |
 |
Epika: GŁOWA DANTONA **
Wysłano dnia 08-11-2001 o godz. 11:55:31
Autor: Lukasz_Badula
Podchodził do stołu powoli, z daleko posuniętą ostrożnością, choć pewnie nikt z jego wiernych podwładnych, zobaczywszy te majestatyczne ruchy nie ośmieliłby się powiedzieć ani słowa o lęku, tkwiącym w przykrytej peruką głowie starca. Jego twarz atakowały bezustannie grymasy nerwowej gorączki chorobliwych przeświadczeń o własnej sile, potędze i nieomylności. Zatrzymał przecież wskazówki zegara rewolucji, nadał im osobisty rytm, dla wielu nieodpowiedni, ale właśnie po to przedrzeźniał Boga i szydził z wielkich tego świata, po to... Rozsądek był wyrodnym ojcem głupców, którzy zamiast chwytać za gardło przeznaczenie grali z nim w szachy. W praktyce liczyła się nie zdolność przewidywania, lecz przewidywania zdolności bycia, tworzenia, przejmowania, panowania i ujarzmiania. Nic, co nie byłoby znane przyczajonemu na ofiarę drapieżnikowi. Dodawał sobie odwagi, pocieszał zmęczone starcze serce wizją własnej
potęgi. Dlaczego więc chował całą dumę do worków pod oczami w obawie
przed podłą, rozsiewającą odór śmierci, leżącą pośród papierów na
nieuporządkowanym stole, głową tego szubrawca Dantona, jednego z tych
sługusów grających w szachy z przeznaczeniem? Czemu, nawet po
straceniu, kiedy zgniły dowód egzekucji przyniesiono mu do pokoju,
ciągle odczuwał pewien dyskomfort, płynący gdzieś z granicznych wyżyn
uczuć pomiędzy miłością, a nienawiścią? Spojrzenie, którym obejmował
głowę swojego przyjaciela i wroga w jednej osobie było przepełnione
czułością: tą czułością biorąca go na wymioty, szczególnym rodzajem
słabości prowadzącej do płaczu.
- W końcu znajdzie się miejsce i na twój kark...
Znajomy głos prześladowcy. Ściga go już od lat. Jak wyeliminować z
mózgu plugawe słowa potwora, stojącego tuż za plecami, ciepłym oddechem
kłującego skórę szyi. Znów usłyszy szyderczy śmiech, będący torturą dla
jego zdezorientowanego sumienia.
- Przeklęty markizie, zostaw moją duszę w spokoju - krzyczy,
przerażony własną bezsilnością, na darmo. Głos wkrótce powróci, by
udzielić lekcji wszetecznej filozofii tego, z czym walczył całe życie.
- Spójrz w lustro, a odbicie powie ci prawdę o istotach, których
instynkty rozbiegły się po kątach dzikiej żądzy władzy. Kto raz wyzwala
aprioryczny żywioł terroru na zawsze pozostaje sługą kapryśnej,
lubującej się w skrajnościach natury. Myślałeś, że uspokoisz rwący nurt
rzeki krwi, spływającej po kanałach Paryża, uśpisz nagle rozbudzone
żądze kanibalizmu, a zarazem zachowasz statut bladej parodii cesarza.
Wymarzona republika, upojona smrodem zarzynanej arystokracji, zejdzie
do poziomu psów spółkujących w potoku własnych wydzielin. Twoje
prawnuki będą strzelać do swoich ojców w przeświadczeniu, że burzą
jakiś porządek. Powtórzą drogę twojego obłędu, myśląc o wielkości,
potędze, tymczasem wielka i potężna jest jedynie natura, której
próbujemy narzucić porządek lub nieład i ona, z wdzięczności, upomni
się także o twoją głowę...
Nie ma prawa rozgrzeszać moich czynów, uspokaja się nie odrywając
wzroku od pobrudzonej błotem i krwią, jedzonej przez robaki głowy
Dantona. Tak, nie ma prawa. Bękart wysokich sfer, libertyński
antychryst. Jak śmie oceniać postępowanie jego - demiurga
sprawiedliwych zmian.
- Milczysz, bo tłamszone sumienie zamyka zaschnięte od krwi
zgilotynowanych usta. Ciekawe, ilu z oddanych egzekutorów jutro zamarzy
o twojej pozycji i wypowie posłuszeństwo. Starasz się być bezwzględnym
i opanowanym, ale moralność, zgniły owoc odziedziczonych, wyssanych z
matczynej piersi przekonań, nie pozwala w pełni cieszyć się złudnym
zwycięstwem. Bo za drzwiami czekają następni słudzy dzikich praw
natury, którą próbowałeś oszukać za pomocą iluzji republikańskiego
porządku.
Jeden zdecydowany ruch wystarczył, by głowa Dantona uderzyła w
ścianę, a potem swobodnie opadła na podłogę. Podobnie należy uczynić z
całym krajem, zaludnionym przez słabych, powątpiewających w siłę
rewolucji kombinatorów. To ich głosem przemawia ten nędzny libertyn.
- Niedługo ktoś inny zrobi to samo z twoją głową, a natura zakończy
za niego tak pięknie rozpoczęty proces. Skorzystaj z okazji, póki czas.
Podpisz jeszcze kilka wyroków, bo szafot rewolucji czeka na pulsującą w
żyłach arterii krew. Kiedy ostrze złoży pocałunek na twojej szyi
odczujesz dreszcz przyjemności obcowania z siłą większą od jakobińskich
batalionów. Poczujesz się malutki, a twoje serce nie będzie długo
czekać na moment kulminacji. Agonia należy do krainy najbardziej
wyszukanych rozkoszy.
Wyjrzał za okno. Dwóch wartowników przed wejściem żywo o czymś
dyskutowało. Knuło przeciw niemu, płotki wyczuwające najmniejsza zmianę
kierunku wiatru. Nie, jeszcze nie jest za późno. Trzeba wydać nowy
dekret.
- Jak chcesz zmusić ich do respektowania praw posłuszeństwa, na
którego pogwałceniu zdobyłeś swoją pozycję. Boli cię ta bezradność.
Wreszcie zorientowałeś się we własnym położeniu zbijanego pionka, tak
kochany wspólniku destrukcji ładu i moralności, pionka zbijanego przez
przeznaczenie.
Sądziłeś, iż wyzwoliwszy jeden żywioł zrównoważysz go drugim. Bawiłeś
się w matematykę kosztem pierwotnych praw natury. Co za ironia, wielki
Maksymilian jest nagi, będzie płakał. Chwytając za gardło
przeznaczenie? Ha, toż to ono, jedno z podległych biologicznym cyklom
stworzeń, zawiodło ciebie do tego zaułka, w którym teraz wegetujesz w
oczekiwaniu na odgłosy kroków twoich zdrajców, wychowanych godnie na
sukcesorów terroru.
W pokoju pojawił się sługa, przygarbiony starzec o ślamazarnym chodzie.
- Czy drogi pan życzy sobie, aby posprzątać? - retorycznie zapytał po zlustrowaniu wzrokiem pomieszczenia.
- Tak, i wyrzuć tę cholerna głowę, jeśli chcą mogą sobie ja
pochować z resztą. Francja mi jeszcze podziękuje, pomyślał wychodząc z
pokoju. A tacy jak markiz będą synonimem rozkładu moralnego, z powodu
którego poleciało tyle głów.
|
|
|
|
Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować |
|
Re: GŁOWA DANTONA /opowiadanie/ * * przez Jerry dnia 03-04-2009 o godz. 00:58:30 | | B. podobała mi się wizja pewnego reżysera, w filmie gadali po francusku, a grał Linda, Starowiejsky (Ten, który w jedym z wywiadów odpowiedział dziennikarce - wszytko zaczyna się od formy). Seweryn zdaje się grał jeszcze. Taaaak. Widziałem tych panów w akcji. A wiecie może fabrykanci co było na początku? Słowo. Wiecie co potem - liczby. 10 - Uziel. Reszty nie zdradzę. |
|
|
| |
Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione. |
Reklama w Portalu Literackim
|
|