Poezja i proza - Portal Literacki  



Nowe recenzje


· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz
· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz
· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona
· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina
· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz

[ RECENZJE ]

Online

Aktualnie jest 41 gość(ci) i 1 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

Epika: Zegarmistrz /opowiadanie/ *
Wysłano dnia 28-02-2003 o godz. 11:30:45
Autor: Lapis

Jozef Schmitz byl zegarmistrzem w pewnym niewielkim miasteczku . Jego zaklad miescil sie w starej kamienicy, ktorej fasada podupadla
i niewiele zostalo z dawnej swietnosci . Jedynie skrzydlo i glowa orla tuz nad brama wejsciowa . Reszta potralu zniknala . Mimo to Jozef Schmitz dumnie nazywal swoj zaklad "Pod Orlem ", choc zlosliwi uzywali okreslenia "pod zlamanym skrzydlem". On jednak nalezal do umyslow usposobionych polemicznie i gardzil ograniczonymi myslowo jednostkami wyznajac zasade pars pro toto . Czesc stala sie wiec caloscia !
Pochylony nad chorymi zegarami obserwowal w milczeniu rzeczywistosc . Sprezyny, zebate kolka byly jak zywe organizmy, ktore On-Zegarmistrz uzdrawial . Mechaniczna stalosc maszyn napelniala go spokojem . Czasami jednak nachodzily go uporczywe mysli o zmiennosci rzeczy . Zatracaly sie dla niego granice miedzy dniem a noca, miedzy snem a jawa, miedzy zyciem a smiercia . Ciagle przejscia, ciagle przeistaczanie niepokoilo go . Goraczkowo szukal czegos, co stalo by sie przeciwienstwem wiecznej przemiany . Tesknil do stalosci absolutnej, do mechanicznego porzadku i niezmiennosci . Do precyzji zegarow .
"Nieuporzadkowany swiat zewnetrzny trzeba uporzadkowac ! Nalezy polozyc kres nieustannemu przeplywowi rzeczy ! " Gdy tak rozgoraczkowany miotal sie pod powloka spokojnego ciala, nagle doznal olsnienia .
Rozwiazanie bylo proste . Tak proste, ze ogarnal go smiech . Gdzies z wnetrza zgorzknialych czelusci wydobyl sie przerazliwy rechot . Wystraszone golebie zerwaly sie z parapetu i wzbily w powietrze . A Jozef Schmitz smial sie i smial . Pewien, ze znalazl srodek !
Nie tracac czasu wlozyl stary plaszcz i zgarbiwszy sie wyszedl z "Pod orla ". Jak cien przeslizgiwal sie waskimi uliczkami w kierunku redakcji miejscowaj gazety . Co chwile wstrzasal nim znajomy rechot .
W dziale ogloszen niedbale uczesana panienka dala mu zadany
druczek i obrzucila pogardliwym spojrzeniem . To spojrzenie wywolalo kolejna fale rechotu . Obrazona dziewczyna szybko odwrocila glowe stawiajac oscentacyjnie w okienku tabliczke z napisem "NIECZYNNE" .Mimo to Jozef Schmitz usiadl przy malym stoliku i zacierajac z zadowolenia rece wykaligrafowal nastepujace ogloszenie :
SKUPUJE ZA WYSOKA CENE
WSZELKI CZAS .
Zegarmistrz z "Pod orla"

Nastepnie wsunal kartke do skrzynki na ogloszenia drobne i wyszedl trzaskajac drzwiami .
Gdy nazajutrz w gazecie ukazalo sie ogloszenie, w miasteczku zawrzalo . Stary Schmitz zwariowal ! Ale poniewaz pecunia non olet
i na szalanstwie tez mozna zarobic, co operatywniejsi obywatele udali sie pod wskazany adres. Ktoz bowiem nie ma nadmiaru czasu ?!
Schmitz siedzial za wielkim, debowym biurkiem, a jego drobna, przygarbiona postac z powodu polmroku, ktory panowal w zakladzie, nabrala gnomistycznego wygladu . Kazdego, kto wchodzil, ogarnial nieprzyjemny dreszcz, lecz blysk pieniedzy rozwiewal posepne wizje .
O tak ! Schmitz placil zlotem ! Wiesc rozeszla sie lotem blyskawicy . Ochotnikow bylo coraz wiecej ....
Schmitz zamykal skupowany czas do butelek o ciemnym szkle . Pieczolowicie zakorkowywal, a na korek wylawal goracy lak . Skrupulatnie naklejal etykietke z nazwiskiem dawnego wlasciciela, notowal rozciaglosc i wartosc czasu . A nastepnie magazynowal butelki w rozleglej piwnicy znajdujacej sie pod zakladem .
Poczatkowo ludnosc miasteczka odczuwala niezwykla radosc . Wszyscy stali sie bogaci . Wszyscy cennie wykorzystywali nadmiar czasu . Jednak szybko okazalo sie, ze coraz mniej osob moze dysponowac czasem na sprzedaz . A Jozef Schmitz wciaz pisal ogloszenia, wciaz placil zlotem ! Zaczeto wysylac dzieci, by dla dobra rodziny sprzedawaly swoj czas . Zaczely sie kradzieze . Pojawili sie profesjonalni zlodzieje czasu .Nikt nie mogl juz spac spokojnie .Pragnienie posiadania klocilo sie ze zdrowym rozsadkiem . Zloto kusilo, a czas naglil . Po ulicach blakaly sie ludzkie cienie wciaz glodne zlota, pozbawione czasu . Pozbawione swiadomosci . A Jozef Schmitz rechotal ...
W koncu w miasteczku nie znalazl sie juz nikt, kto by byl w stanie sprzedac chocby jedna malenka minute . Czas zniknal za grubym szklem Schmitzowskich butelek . ..
Zegarmistrz wyszedl przed zaklad i przeciagnal sie z zadowoleniem . Czul sie silny, czul sie potezny . Stal sie jedynym panem czasu.Stal sie panem zmiennosci ! Nie spieszac sie zapalil cygaro . Dym wzlecial wysoko i rozwial sie . Schmitz usmiechnal sie :
- Ostatni podmuch niestalosci ! - mruknal ospale . Wszystko stalo w bezruchu . Stalosc i niezmiennosc, oto cechy nowego swiata . Swiata, ktorego byl tworca. Jozef Schmitz byl dumny ze swego dziela !
Dopalil cygaro i z rozmachem rzucil je przed siebie . Powoli zza poly plaszcza wyciagnal duza butelke . Na etykietce widnial napis :
" JOZEF SCHMITZ - ZEGARMISTRZ "


***


" Nasz czas albo nam zabieraja ,
albo go od nas wyludzaja ,
a to, co zostaje, znika niepostrzezenie ."
- Lucius Annaeus Seneca -


Czytaj
Tekst lubią:

 
Logowanie/Założenie konta | liczba komentarzy: 2 | Szukaj

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Zegarmistrz /opowiadanie/ *
przez Apokastaza dnia 28-02-2003 o godz. 13:53:31
Dobrze, że nie byłem dziś Pod Orłem, bo miałem czas to przeczytać. Rzecz czytalna. Czas jest stary jak czas i pomysł niewiele młodszy, ale ujęło mnie jedno słowo: "gnomistyczny". Może to przypadek, ale słowo w tym słowie przemieniło mi Zegarmistrza i jego świat. Cudnie by było, gdyby Jaśnieoświecony Admin zrobił nam powtórkę licealną z mistycyzmu i, jeśli warto, odniósł się do opowiadanka... Może inny ktoś...



Pozdrowienia.

Apo Kastaza




Re: Zegarmistrz /opowiadanie/ *
przez CzarnyOwca dnia 19-12-2007 o godz. 10:51:33
Czyta się to tak, jakby się jż nieraz czytało, w innych wersjach. Pomysł jest dobry, ale wymyślony już wiele razy. Oczywiście można go ująć na nowo, ale wtedy wypadałoby użyć oryginalniejszej formy. Stary zegarmistrz, diaboliczny i reagujący rechotem zarówno na swoje myśli jak i na dzialania innych, oraz uproszczona bezmyślność ludzi, w sprzedawaniu czasu za pieniądze, trąci myszką.
Co nie zmienia faktu, że można przeczytać i refleksja, planowana przez autora, nasunie się niewątpliwie.
pozdrawiam,




Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.


Reklama w Portalu Literackim