Poezja i proza - Portal Literacki  



Nowe recenzje


· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz
· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz
· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona
· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina
· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz

[ RECENZJE ]

Online

Aktualnie jest 41 gość(ci) i 2 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

Satyra i zabawa: BAŚŃ O FABRICE LIBRORUM - krainie słowa pisanego fabryczne megadziwo
Wysłano dnia 27-04-2003 o godz. 18:17:25
Autor: Zbignievus

To stara biblioteka. Tak, tak. Bardzo stara. Widzicie księgi na ogromnych regałach? Ha! Niektóre i po tysiąc lat mają, wierzcie mi. Zakurzone, pożółkłe, ale książki żyją dłużej od nas, prawda? A te tysiącletnie są takim językiem napisane, że słowa byście nie zrozumieli, wierzcie mi. Nie, nie. Przeczytacie później, teraz chodźcie dalej, tutaj, tym korytarzem. Nie obawiajcie się, znam drogę, wierzcie mi.
Popatrzcie. Widzicie tamtego staruszka z długą brodą? O tam! Siedzi w fotelu, czyta jakąś księgę. Mówią mu Bajarz. Nikt nie wie ile ma lat. Chodzą plotki, że nawet tyle ile ta biblioteka. Chodźmy do niego, może i nam baśń, jaką opowie?

Przepraszam panie Bajarzu, przepraszam… panie Bajarzu… panie Bajarzu!!!
- Hę? Co się dzieje? Poczekajcie, niech no ja okulary założę… O, teraz dobrze. Ojej, jak was dużo! Czy mogę wam jakoś pomóc?
Tak. Przyszliśmy po baśń od pana, panie Bajarzu.
Uśmiecha się! To dobrze. Będzie baśń.
- Po baśń… he, he… oczywiście, usiądźcie. Opowiem wam baśń. To nie będzie zwykła baśń, ooo nie. Opowiem wam o pewnej niesamowitej i cudownej krainie. Kraina ta nazywała się Fabrica Librorum…

BAŚŃ O FABRICE LIBRORUM – krainie słowa pisanego.

…dnia, któregoś trafił tam pewien młody wędrowiec. Nie miał mapy olbrzymiego Świata Internetu, więc zagubił się nieco. Nie wiedział jednak, bo i skąd, że jego zbłądzenie okazało się później zdobyciem upragnionego celu, odnalezieniem królestwa, w którym zamieszkałby już na zawsze.
W pierwszej chwili był naprawdę zły, bo stwierdził, że musi się wrócić, jakieś czterdzieści mil na wschód, ale postanowił, wpierw, odnaleźć oberżę, aby tam posilić się i ewentualnie wyspać. Dziwiło go miejsce, w którym się znalazł. Ludzie wokół byli jakby inni. Wszyscy uśmiechnięci, trochę zamyśleni, bardzo spokojni. Wędrowiec przyglądał się ich śmiesznym, małym, drewnianym domkom, ich przedziwnym, pstrokatym strojom, ale już najbardziej ciekawił go fakt, że niemal każdy z tej społeczność, nosił przy sobie gęsie pióro, buteleczkę atramentu oraz zwoje pergaminów. Co więcej, wielu z nich, siedziało w cieniu drzew lub nawet na drzewach i wielce namiętnie ozdabiało pergaminy słowami. W wędrowcu narastało coraz to większe zdumienie, ale również chęć poznania tych cudaków. A wtedy jakby ktoś usłyszał jego myśli…
- Witaj – wędrowiec obrócił się i zobaczył kobietę z ciepłym uśmiechem na twarzy – witaj! Jesteś tu nowy, prawda?
- Znaczy się… ten… no… no, tak, ale jakby nie do końca … - rzekł nieśmiało wędrowiec – bo, widzi pani, ja tak właściwie to zabłądziłem… i ten… szukam oberży, gdzie wyspać się i zjeść będę mógł.
- To ty w ogóle nie wiesz gdzie jesteś? – zaśmiała się kobieta.
- No… ten… właściwie to, ten… nie, nie wiem.
- Jesteś w królestwie Fabrica Librorum! Krainie słowa pisanego. A ja nazywam się Nenufar. Chodź, oprowadzę cię po naszym królestwie, chcesz?
- Eee… ten… no, tak.
- A jak się właściwie nazywasz, wędrowcze?
- Leopold. Tak właśnie…eee… się nazywam.
- W takim razie, Leopoldzie, przedstawię cię kilku moim przyjaciołom. O, patrz! Akurat mistrz Fircyk daje koncert. Fircyk to nasz miejscowy bard. Pisze piękne wiersze i wspaniale gra na lutni.
Mistrz Fircyk siedział na trawie, wsparty o pień starego dębu. Głowę zdobił mu fikuśny kapelusz z pawim piórem. W rękach trzymał lutnię. Wokół niego siedziało kilkunastu słuchaczy, wyczekujących aż bard zagra. Fircyk uniósł dłoń, prosząc tym samym o ciszę, a kiedy ta zaległa, uderzył w struny swej lutni i zaśpiewał:

- „Pora zaśpiewać
tu
w dolinach wilgo, bo tam do koron
szron wieczorny przylgnął i promyk chłodny
po tak długiej zimie śpi przemęczony.
Więc zbudzić go trzeba
już
serenadą by od granic nieba echem się odbił
w świtania godzinie.”*

- Chodź – szepnęła Nenufar do Leopolda – on jeszcze trochę pogra, a ja ci przedstawię innych.
Leopold potaknął i ruszyli w dalszą drogę. Kolejnym poetą, którego spotkali był Horrendum. Stał z piórem w ręku i spoglądał w niebo.
- Witaj, Horrendum. Co robisz? – zapytała Nenufar.
- Jak to, co? – rzekł łagodnie poeta nie odrywając wzroku od nieba – Patrzę.
- A co tam takiego ciekawego widzisz?
Horrendum spojrzał na nią.
- Czy musi być na niebie coś ciekawego? Niebo jest niebem, zaś ziemia ziemią, czy trzeba czegoś więcej?
- Chciałabym ci przedstawić, Leopolda. Jest zagubionym wędrowcem. Trafił tu przypadkowo.
- Witam, jestem Leopold – przedstawił się wędrowiec.
- A ja Horrendum. Hmmm………… Zagubiony wędrowiec…………tak. To piękny temat na wiersz……………

„uciekam

uciekam do coraz
to kolczastych róż
by i o krzywdzie
nie zapomnieć
by i cierpienia
skosztować swym
chciwym nowego języka” **

- No, to my już pójdziemy. Bywaj Horrendum! – pożegnała się Nenufar i ruszyli dalej.

____________

Czyli, panie Bajarzu, była to kraina poetów.
- Tak. Było tam bardzo wielu poetów. Lecz nie tylko. Kiedy Nenufar i Leopold szli dalej spotkali dziwnego człowieka…
____________

…był nim młody mężczyzna. Przechadzał się właśnie jedną ze ścieżek, trzymając kufel piwa. Miał wyjątkowo znudzone oblicze i rozglądał się wkoło, jak gdyby czegoś szukał.
- Hej, Zbignievusie – zawołała Nenufar i pomachała ręką – Cześć Zbignievusie! Gdzie idziesz?
- E? Czego tam? – warknął mężczyzna nazwany Zbignievusem – A to ty droga Nenufar. Wybacz, nie poznałem cię w pierwszej chwili, trochę zamyślony jestem. Witaj. A gdzie idę? Tak patrzę, z czego by tu sobie poszydzić.
- I co znalazłeś coś?
- No, całą kupę rzeczy.
- Chciałabym ci przedstawić Leopolda. Jest zbłąkanym wędrowcem i przypadkowo tu przybył.
- Leopold – mruknął Zbignievus – a witaj, wędrowcze. Jestem Zbignievus vus Gnievus, miejscowy kawalarz. Wiesz, co Leopoldzie? Chyba sobie z ciebie poszydzę w jakiejś durnowatej satyrze. To na razie!
- Dziwny jakiś – stwierdził Leopold.
Nenufar wzruszyła ramionami.
Poszli dalej. Leopoldowi coraz bardziej podobało się królestwo Fabrica Librorum. Mili, choć trochę śmieszni ludzie. Ładny krajobraz. Drzewa, kwiaty, trawa. Czego trzeba więcej?
- Macie tu naprawdę ładną przyrodę – zwrócił się do Nenufar.
- Tak, tak… - westchnęła – piękną…

„A wtedy, uśmiechną się złocienie,
radośnie spijając chłodną deszczówkę
za zdrowie zielonej żaby,
umykającej przed wszędobylskim dziobem bociana,
penetrującego pobliską łąkę.
To ona, ratując się skokiem w sitowie,
wywoła głośny rechot kum,
roznoszący się po zruszonej wodzie stawu,
stłumionym echem
cichych plusków deszczowych...”***

- Słucham?
- Nie, nie. Nic, nic.
Tym razem Nenufar prowadziła Leopolda cudowną aleją pośród strzelających pod niebo, smukłych topól. Leopold był zachwycony.
Skręcili w boczną alejkę i skierowali swe kroki do niewielkiej altanki, gdzie siedziała samotnie, jakaś kobieta i czytała grubą księgę.
- Witaj Inn – przywitała się Nenufar – co porabiasz?
- Cicho być! – Inn uniosła dumnie głowę – Ja teraz czytam Boya.
- Chciałabym ci przedstawić…
- No nic. Trudno – przerwała Inn – widzę, że nie dacie mi się skupić.
Kobieta zamknęła z hukiem książkę. Machnęła ręką, a wtedy, nagle zawisł przed nią, jakby skrzydeł dostał, zwój pergaminu. Pergamin rozwinął się, zaś Inn raz jeszcze wykonała delikatny, okrężny ruch dłonią. Natenczas zwój zapełnił się słowami.
- Pani jest czarodziejką? – spytał zdumiony Leopold.
- Nie do końca – rzekła Inn – Ja po prostu, czaruję słowa. Czaruję słowa, czaruję słowami i czaruję w słowach. Właściwie tyle.
- Eee… aha… bardzo, pani… eee… czarująca.
- No dobrze – powiedziała czarodziejka – ty zapewne jesteś Leopold, zagubiony wędrowiec, co tu przypadkowo dotarł i nie wie, co z sobą począć, prawda?
- Skąd, pani wie?!
Inn uśmiechnęła się tajemniczo.
- Wiem wiele rzeczy.

____________

Panie Bajarzu, a gdzie wiersz Inn?
- Inn, nie napisała wiersza. W każdym razie, nic mi o tym nie wiadomo. A więc kontynuując. Czarodziejka, Inn, dalej zagłębiła się w lekturze mistrza Boya, kiedy tymczasem…
____________

…Nenufar zgłosiła Leopoldowi swą propozycję:
- Mam pomysł! Zaprowadzę cię, Leopoldzie do naszego króla…
- Do króla?! – przestraszył się wędrowiec – Jam nie godzien!
- Cha, cha! Zdziwisz się, Leopoldzie jak odmienny od znanych ci władców jest jego wysokość, król Łukasz Pierwszy Stadnicki. To mądry i sprawiedliwy władca, ale nie trzyma swoich podwładnych na dystans. Gdzieżby! On żyje wraz z nami, rozumiesz?
- No, chyba…

____________

To niemożliwe, panie Bajarzu, żaden król tak nie robił.
- Ba! Nie znaliście króla Łukasza Pierwszego. Kiedy Leopold ujrzał monarchę, rzeczywiście nigdy by nie powiedział, że ten człowiek może takowym być, bowiem…
____________

…król Łukasz wyglądał po prostu zwyczajnie. Ubrany jak wszyscy, zamyślony jak wszyscy i jak wszyscy bardzo uprzejmy.
- Witam, waszą wysokość – dygnęła z gracją Nenufar.
- O! Nenufar – uśmiechną się król – Witaj, witaj. Cóż cię do mnie sprowadza?
- Przyprowadziłam do waszej wysokości, zbłąkanego wędrowca.
Leopold na ten znak, doskoczył do króla, po czym skłonił się głęboko i dystyngowanie.
- Najjaśniejszy panie, wasza wysokość, to dla mnie doprawdy zaszczyt. Nazywam się Leopold.
- Taka tam ze mnie jasna wysokość… - mruknął niedosłyszalnie król – Bardzo mi przyjemnie, Leopoldzie. Chcesz na dłużej zagrzać u nas miejsce?
- Taką mam nadzieję, najjaśniejszy panie…
- Przestań no tu bić pokłony, bo się głupio czuję – roześmiał się władca.
- Oczywiście, najjaśniejszy panie.
- No cóż – kontynuował król – bardzo miło, że wybrałeś nasze królestwo. Jak widzisz nie szczędzimy gościny. Będziesz może tworzył jakąś literaturę, Leopoldzie, czy przybyłeś raczej w odwiedziny?
- Właściwie, najjaśniejszy panie, to ja zabłądziłem. Tak naprawdę nie miałem zamiaru w ogóle tu przybywać, wasza wysokość.
- Tym lepiej! Zobaczysz, że z chęcią zostaniesz tu na dłużej.
Nagle usłyszeli dudnienie końskich kopyt. Ujrzeli rycerza na dereszowatym ogierze, zaś za nim oddział kawalerzystów. Rycerz miał na sobie mieniącą się w słońcu, jasnosrebrną zbroję.
- Toż to słynny rycerz Jan Ziegel! – ucieszył się król Łukasz – Witaj Janie. Jakie wieści niesiesz?
Jan Ziegiel zeskoczył z deresza, zaszumiał błękitny płaszcz.
- Witam, waszą wysokość – rycerz skłonił się lekko, miał wielce zafrasowaną twarz – czy mogę, waszą wysokość prosić na słówko?
- Ależ oczywiście – przytaknął monarcha.
- To wy macie wojsko? – zapytała Leopold, Nenufar.
- Oczywiście – odpowiedziała – jak każde porządne królestwo… ale niestety, mamy również jak każde porządne królestwo swoich wrogów… widziałeś oblicze Jana Ziegiela? Coś złego się dzieje…
- Wasza wysokość – rzekł rycerz do króla – Obawiam się, że niosę złe wieści…
- Mów, mów, Janie – zachęcał władca.
- Nasi dyplomaci ponieśli klęskę…
- Nie może być!
- Niestety. Nie dano im dojść nawet do słowa, od razu ścięto…
- Łajdaki!
- Generał Rojeswki, który lada dzień powinien przybyć, donosi, że Królestwo Chamstwa i Królestwo Analfabetyzmu zjednoczyły swe siły i zbierają wojsko pod naszą granicą. Są naprawdę potężni. Musimy jak najprędzej powziąć jakieś konkretne kroki, wasza wysokość!
- Może poprosimy o pomoc naszych sojuszników. Królestwo Adi Aires, Królestwo Per-Jodyk, Wielkie Księstwo Truml…
- Nie zdarzą, wasza wysokość.
- Ale my mamy zbyt słabe wojsko.
- Właśnie, dlatego proponuję podnieść do walki nie tylko żołnierzy, ale również lud naszego królestwa. Moim zdaniem każdy poeta, każdy prozaik, każdy eseista, felietonista, dramaturg, a nawet, tfu! – satyryk, winien chwycić za oręż.
- Nie mogę narażać ludu – pokręcił głową król Łukasz Pierwszy.
- Obawiam się, wasza wysokość, że nie mamy wyjścia. Inaczej przegramy. A jeżeli przegramy my, to wraz z nami, posypie się część muru i tak już słabej fortecy literatury. Nie możemy wiecznie biadolić, nad szerzącą się głupotą, musimy z nią walczyć, wasza wysokość, musimy z nią walczyć!

____________

Panie Bajarzu, czemu pan zamilkł. Co dalej? Co z Nenufar, Leopoldem, z królem Łukaszem Pierwszym, rycerzem Janem Ziegielem… co z Królestwem Fabrica Librorum?
- Wybaczcie, o tym innym razem. Muszę odpocząć. Wszak stary już jestem.
____________

Na razie opuścimy wiekową bibliotekę, chodźcie, zaprowadzę was do wyjścia. Kto wie? Może, jeśli będziecie chcieli, jeszcze tu wrócimy? Kto wie?

Dobranoc kochane dzieciaki, słodkich snów!



*fircyk "O złocistym ptaku z czarnymi skrzydłami" - fragment
**Horrendum "z kwiatu do kwiatu" - fragment
***Nenufar "STRZELANIE ALEI" - fragment
Czytaj
Tekst lubią:
CzarnyOwca,

 
Logowanie/Założenie konta | liczba komentarzy: 38 | Szukaj

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: BAŚŃ O FABRICE LIBRORUM - krainie słowa pisanego /satyryczna baśń na dobranoc/
przez Zbignievus dnia 27-04-2003 o godz. 18:53:12
No co wy dziewczyny, chłopaki - powygłupiać się nie można??? To ja tu siedze całe pół godziny i tworzę a wy mi tu piszecie MAGADZIWO???!!!??? ;)



Zbignievus vus Gnievus




Re: BAŚŃ O FABRICE LIBRORUM - krainie słowa pisanego /satyryczna baśń na dobranoc/
przez Inn dnia 27-04-2003 o godz. 19:24:24
To mi Pan numer wywinął, Zbignievusie. Siedzę tu i piszę coś o podobnej treści. Tak jak Pan postrzegam użytkowników tej strony, a raczej krainy librorum. Dokładnie! I w nocy miałam zamiar puścić w ruch moje opowiadanko, a tu masz! Po dyskusjach o plagiacie (w związku z wiadomym wierszem) zupełnie nie wiem co zrobić? Ponadto napisał to Pan tak (przepraszam za wyrażenie) superowsko, że chyba nie zdobędę się na odwagę, by wysłać swój tekst. Jak by nie patrzeć myśl jest ta sama, choć środki wyrazu zupełnie inne. No i moja opowieść bez takiej wspaniałej, metaforycznej oprawy, w bardziej współczasnej scenerii się rozgrywa. A to Pan narozrabiał! Hmmm, chyba gwiadki się jakieś należą. Czy to jakaś kara takie bezgwiadkowanie? Może gwiazdek nie dowieźli, albo schowały się w wielkim pudle?



Re: BAŚŃ O FABRICE LIBRORUM - krainie słowa pisanego /satyryczna baśń na dobranoc/
przez gnom dnia 27-04-2003 o godz. 19:26:22 http://www.matrimonio.com.pl
hehehehe!!!!!!!!!!



ale wypas ale czadzior!!!



uśmiałem się serdecznie :)



naprawdę winszuję!



świetne, rewelacja



lektura całkowicie mnie wciągnęła - dałem się ponieść a to mi się ostatnio rzadko zdarza



niestety muszę nieśmiało wtrącić, że ten świat Fabricę Librorum przedstawiono przybyszowi dosyć jednostronnie



wszyscy byli tacy mili, tacy grzeczni, wiecznie uśmiechnięci



od cioci Tereni słyszałem inną wersję tej baśni - był tam między innymi gnom, który nijak nie podpadał pod tę sztampę



/drogi autorze czekam z niecierpliwością na kontynuację!/



5 nie daję ale w mojej ocenie dostajesz 4 z duuuużym +



a ponieważ na tym serwisie nie ma ocen cząstkowych zawyżę do calutkiej 5



gnom: naprawdę winszuję pomysłu /ale ubaw - czekaj na moją replikę, która nadejdzie kiedyś tam - niespodziewanie.../




Re: BAŚŃ O FABRICE LIBRORUM - krainie słowa pisanego /satyryczna baśń na dobranoc/
przez Lukasz_Stadnicki dnia 27-04-2003 o godz. 19:36:13 http://www.portalliteracki.pl
Uważam, że satyra jest tendencyjna ;)



Re: BAŚŃ O FABRICE LIBRORUM - krainie słowa pisanego /satyryczna baśń na dobranoc/
przez Rojewski dnia 27-04-2003 o godz. 21:04:20 http://www.netkultura.pl
A ja mam wrażenie, ze Zbignievus nas potraktował niezwykle łaskawie ;-), ręce pana nie świerzbiły przypadkiem, co? :-))))))))))))))) Taka okazje mieć i sie opanować! To swiadczy o tym, że przyzwoity gość z tego Zbignievusa, choć lizuch monarszy. Ale dla równowagi ja już się z Jego Wysokoscią policzę za to że mnie opisał jako element dysfunkcyjny i jeszcze na dodatek fizjologiczną dysfunkcją obdarzył. ;-) Opowiadanie Pani Inn byłoby chyba inne mam wrażenie. Ale na pewno również niezmiernie ciekawe. Ale my tu gadugadu, a to personalia, a to fabricalia, a tekst świetny wcale nie dlatego. Tekst jest czarowny. Czaruje, wabi, urzeka. Postacie archetypicznie odmalowane i tak by lśniły gdyby tam podstawić jakiekolwiek inne nicki, albo zostawić Król, Poeta, Rycerz. Mamy dworsko-baśniową alegorię tak ładna i pojemną, ze wykracza daleko poza czysto fabryczne zabawy moim zdaniem i pomieścic w niej można niejeden jeszcze piekny i szlachetny motyw. Kiedy to ja się domagałem nowych pomysłów!? Z pięć godzin temu. Nieźle. W nastepnej kolejności poproszę wróżkę Zbignievus o samonapełniającą się sakiewkę i przegląd samochodu gratis. Chociaż o wymianę oleju, co?

Pozdrawiam.



Re: BAŚŃ O FABRICE LIBRORUM - krainie słowa pisanego /satyryczna baśń na dobranoc/
przez orgusio dnia 27-04-2003 o godz. 22:02:28
Jestem Pod Wielkim Wrażeniem Zbignievusie. Myślałem Ostatnio Co Zrobić, Żeby Zwykły Żółtodziób I Nieżółtodziób Który Pierwszy Raz Odwiedzi Krainę Librorum Nie Pogubił Się I W Przenośni Otrzymałem Odpowiedź. Czekam Dalszych Części I Postuluje O Umieszczenie Baśni Na Honorowym Miejscu Fabryki. Pozdrawiam, Podobało Się Wszystkim, Bo Podobać Się Musiało. Wszystkie Kapryśne Uwagi Są...tylko Kapryśne!



PIĘĆ GWIAZDEK!!!!!



...^..........^..........^..........^..........^

................

..V.V.......V.V........V.V........V.V.......V.V



Re: BAŚŃ O FABRICE LIBRORUM - krainie słowa pisanego /satyryczna baśń na dobranoc/
przez Jan_Ziegel dnia 27-04-2003 o godz. 23:00:17
bardzo mnie sie spodobało to wszystko,a już przestawałem mieć do pana cierpliwość...czekam na wynik nadchodzących bitew!

Pozdrawiam



Re: BAŚŃ O FABRICE LIBRORUM - krainie słowa pisanego /satyryczna baśń na dobranoc/
przez wini dnia 27-04-2003 o godz. 23:23:40
Zgadzam się z komentarzem pana Rojewskiego prawie w 100% (olej zmienilam sama wiec ta częśc mnie nie dotyczy :-)), a zwłaszcza obiema podpisuje sie pod "Tekst jest czarowny. Czaruje, wabi, urzeka. Postacie archetypicznie odmalowane i tak by lśniły gdyby tam podstawić jakiekolwiek inne nicki, albo zostawić Król, Poeta, Rycerz. Mamy dworsko-baśniową alegorię tak ładna i pojemną, ze wykracza daleko poza czysto fabryczne zabawy moim zdaniem i pomieścic w niej można niejeden jeszcze piekny i szlachetny motyw."

Od siebie dodam, że wyczytuję w tekscie również troskę o ubożenie języka. Pokuś sie Pan, Panie Zbignievusie o ciąg dalszy!

Pozdrawiam serdecznie ))))



Re: BAŚŃ O FABRICE LIBRORUM - krainie słowa pisanego /satyryczna baśń na dobranoc/
przez Dionizos11 dnia 27-04-2003 o godz. 23:52:21
Jak większość tak i ja czekam na kontynuację.

"W czasach wielkich żyliśmy i wspaniałych"



Re: BAŚŃ O FABRICE LIBRORUM - krainie słowa pisanego /satyryczna baśń na dobranoc/
przez Anonimus dnia 28-04-2003 o godz. 13:24:09
Ładnie, choć trochę za dużo poziomych kresek. Może zamiast nich wstawić zapożyczone z Fredry:"Prędko, prędko baśń się baje, nie tak prędko ...."?

Nie cytuję całości, nie wypada anonimowi epatować ...

Tak tylko daję pod rozwagę...




Re: BAŚŃ O FABRICE LIBRORUM - krainie słowa pisanego /satyryczna baśń na dobranoc/
przez Zbignievus dnia 28-04-2003 o godz. 16:23:52
No co Wy??? Serio sie Wam podobało??? Muszę przyznać, że w przypadku tej satyry miałem spore obawy z jaką reakcją się ona spotka. Ale ogólnie widzę, że pozytywnie, więc bardzo dziękuję, Ha! Rączki mnie świerzbiły strasznie, alem się powstrzymał - co kultura to kultura, nie? ;)) Raz jeszcze dziękuję. Ciąg dalszy baśni nastąpi - ale nie mam pojęcia kiedy, ostatnio obowiązki mnie chłoną. Pozdrawiam!!!



Madagaskar? Tak. Często tam bywam!



Zbignievus vus Gnievus



Re: BAŚŃ O FABRICE LIBRORUM - krainie słowa pisanego /satyryczna baśń na dobranoc/ fa
przez MMM dnia 24-01-2009 o godz. 18:22:27
Odnośnie tej notatki na końcu tej historii , to poprostu muszę obronić i Królewstwo nie pozwalając tak złożeczyć na Wielkich , zresztą sama pisząc do Was kiepsko , w szczególny sposób upodobałam sobie również i Homera -
Pozdrawiam MMM
Hmera z "C" na początku stąd ta słabość -
Z panieńskiego .




Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.


Reklama w Portalu Literackim