Poezja i proza - Portal Literacki  



Nowe recenzje


· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona
· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina
· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz
· ZŁY WPŁYW, Campbell Ramsey, Wydawnictwo Replika, recenzent: Majewski Janusz
· TUNEL, Braver Gary, Wydawnictwo Replika, recenzent: Kwiatkowska Anita
· OSTATNIA NOC JEJ ŻYCIA, Jennings Maureen, Oficynka, recenzent: Cichowlas Robert
· KRÓLESTWO SPOKOJU, Ketchum Jack, Wydawnictwo Replika, recenzent: Majewski Janusz

[ RECENZJE ]

Online

Aktualnie jest 40 gość(ci) i 0 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

Satyra i zabawa: Dlaczego piszę **
Wysłano dnia 19-06-2003 o godz. 20:44:46
Autor: Gautama_de_Mazan

Monotonnie i od niechcenia wystukuję literki na klawiaturze. Na monitorze, na białym tle, pojawiają się czarne znaki, które tworzą wyrazy. Te natomiast - zdania, które to mają przekazać jakąś treść. Ta treść nie ma mieć większego sensu, nie ma być dobrze oddana, najważniejsze, by przekazywała jakąś mądrość, z której pseudointelektualiści będą czerpać, która stanie się ich drogą, o której będą dyskutować przy lampce wina. A potem będą tę moją "mądrość" cytować.
A po co to wszystko? Zdecydowałem się zarabiać na ludziach, którzy pokochali literaturę albo uważają, że dobrze jest mieć w domu książkę Oni będą mnie utrzymywać.
Po to piszę.
To smutne…
Chciałbym pisać, bo kocham pisanie…
albo dlatego, że pięknie jest pisać.
Ale nie, ja piszę, bo chcę zbijać kasę. Jestem zepsuty, zniszczony i zgniły przez osiedle mieszkaniowe, na którym mieszkam.
Literatura - - - czymże ona jest? Dla większości mieszkańców osiedla - Sienkiewicz, Żeromski, Mickiewicz… nie wiem, ktoś tam jeszcze. A dużo czytacie? No tak; gazety, kolorowe, młodzieżowe. Książki? Tak; kucharskie, naukowe. Powieści? Nie wiem, coś tam na półkach leży… Leżą, nowe książki. Tak? No widzisz, mam książki. Skąd? Nie wiem, kupiło się kiedyś…
Kupują, to najważniejsze! Że nie czytają, a co mnie to obchodzi? Jak kupią to zarobię, a jak nie przeczytają to nie będą narzekać, że „bezsęsu” to, co on pisze…
Ja nie lubię książek przygodowych, ani obyczajowych, nie trawię fantastyki, nie znoszę kryminałów, źle mi się robi od miłosnych… Ja chyba w ogóle nie lubię czytać. Chociaż czytam. Czasami czytam jakąś powieść i wyobrażam sobie jak bardzo musiał się męczyć autor albo autorka, żeby coś tak nudnego, sztucznego i tandetnego wymyślić. I oni zarabiają pieniądze! Więc ja napiszę coś mądrego i też je będę zarabiał.
Ale żeby nie łamać współczesnych konwencji, nie będę tworzył literatury. Będę wytwarzał produkty! Siedzę przed komputerem i czatuje, ale nie na coś, tylko z kimś, żeby zaczerpnąć ciekawe pomysły do pracy, żeby się sprzedała:
>GdM: cze
>coollaska: elo
>GdM: skond stukasz?
>coollaska: z entera a ty?
>GdM: z m@łpy
>coollaska: kul
>GdM: jakiej muzy słuchasz?
>coollaska: hh, techno, clubheads
>GdM: spox kcesz rozyczke?
>coollaska: jasne
>GdM: @->--
>coollaska: thx :)

I w ten sposób zbieram materiały do pisania, siadam i piszę. Automatycznie, masowo, na potrzeby rynku, wypełniam kartki masowymi poradami, które pseudointelektualiści odbierają jako mądrości. Literatura jest produktem, produktem, który musi trafić do klientów, straciła pozycję kultury, nie jest już nawet rozrywką, tańszą, ale bardziej męczącą niż telewizja, formą wypoczynku, jest atrybutem próżności udającym . Literaturą można się pochwalić przed znajomymi, że się ją czyta, można pokazać biblioteczkę nienaruszonych książek albo kupić szafę wypełnioną okładkami, która z daleka wygląda jak przepełniona książkami.
Ja piszę, bo chce też sprzedawać swój produkt, nic więcej, rzecz, papier z nadrukowanymi znaczkami, które ludzie będą odszyfrowywać albo nie, produkt, przedmiot, który ma zostać sprzedany, już nie sztukę, kulturę, tylko właśnie masowy wyrób. Sprzedaję to jak kiełbasę, jak sztuczną różę, jako rzecz już tak wyświechtaną, że wyśmiewaną przez druzgocącą większość społeczeństwa, znajdującą uznanie chyba jedynie w kręgach pseudointeligenckich.
Chcę przebić swoim produktem telewizje, chcę wtargnąć na rynek i zgwałcić gwałcicieli sztuki gwałtem stokrotnie bezlitośniejszym niż ten, którym oni gwałcili. Bo jestem nikim na świecie, jestem szarą postacią, kruchą i słabą, która chowa się przed ludźmi, która się ich boi, ale na papierze jestem gwałcicielem, mordercą, wojownikiem, kiedy ludzi nie widzą, jestem silny, mogę zdeptać wszystkich, mam moc, mam znaczki, które ustawiam niczym wojowników na białej płaszczyźnie, którymi zwojuję świat, które też mają moc, zapomnianą już przez społeczeństwo, ale nie straciły jej, ukryły, a ja ją odnajdę. Budzę je teraz, daję im tę schowana moc i wysyłam na wojnę przeciwko telewizji i innemu kiczowi, ale nie po to, żeby zwrócić literaturze pierwszeństwo w sztuce, ale żeby sprzedać towar, żeby samemu zdobyć władzę, bo ja nie tworzę sztuki, ja produkuję, produkuję tandetę, kicz, bo to najlepiej się sprzedaje. Bo teraz sprzedaję się tylko kicz, i produkuje się tylko kicz. I po co się wysilać, jak i bez tego można dziś zarobić kupękasy.
Czytaj
Tekst lubią:
flamenco,

 
Logowanie/Założenie konta | liczba komentarzy: 8 | Szukaj

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: Dlaczego piszę /satyra/ *
przez Kasia. dnia 20-06-2003 o godz. 10:21:36
Taka dobra satyra i nikt nic nie mówi. To co? Może ja mam chwalić?




Re: Dlaczego piszę /satyra/ *
przez brzytwa_zoil dnia 20-06-2003 o godz. 10:35:24
hm...autor nie wspomniał jeszcze o literaturze tzw. terapeutycznej, która literaturą najwyższego lotu usilnie pragnie być (Coelho etc.), no tak...mimo wszystko literatura jak i ambitna sztuka mają się całkiem dobrze w "niszach", które nie próżnują, oj nie!

kicz - przypomina mi się z błyskiem w oku Nieznośna lekkość bytu Milana Kundery (mojego mistrza), ach miły, leciutki jak puch, bezpieczny, cukierkowy kicz...



Re: Dlaczego piszę /satyra/ *
przez Czekoladowy_Pies dnia 20-06-2003 o godz. 17:51:31
Przegadane. Po czymś takim można nabawić się zakwasów. A przy tym ta pewność, że ktoś to weźmie za mądrość i kupi.

Może za ostro, ale z tekstu wynika, że nawet autor krytycznie ocenia swoje przemyślenia. Gdybym z nim polemizował, to zaliczyłby mnie do grona pseudointeligentów, na których tak łatwo (podobno) zbić kasę na produkcji literackiej. Wole już być tiwioglądaczem.



Re: Dlaczego piszę /satyra/ *
przez Czekoladowy_Pies dnia 20-06-2003 o godz. 22:39:52
Jeżeli to pytanie było skierowane do mnie, to wyjaśniam.

Wywód nielogiczny i nieuporządkowany - to już nie jest satyra, a kąsanie wszystkiego, co popadnie, z sobą samym włącznie, i to bez ładu i składu. Do tego prezentowane argumenty nierzadko pozostają w sprzeczności względem siebie. Takie łomotanie na chybił trafił mnie nie przekonywuje. Owszem, gdyby jeszcze wypowiedź miała cechy autentycznej ekspresji, jak jazgot frustrata (paranoika?), to brzmiałoby to autentycznie. A tak, to wyszło z tego malkontenctwo.

Przyznaję. Są fragmenty, które mi się podobają, jak na przykład o znaczkach - wojownikach, czy zapis czatowania.

Uważam, że okrojenie tekstu do tych fragmentów wyszłoby mu na dobre, a mnie by przekonało, że Autor autentycznie wierzy, że ze znaczków na monitorze może stworzyć najstraszniejszą armię, która pójdzie na każdą wojnę, tak ideologiczną, jak i równie dobrze imperialistyczną.

Dopóki mnie o tym nie przekona będę stał po stronie tiwioglądaczy. A jaką mam alternatywę?




Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.


Reklama w Portalu Literackim