Poezja i proza - Portal Literacki  



Nowe recenzje


· GRZECHY JOANNY, Marat Joanna, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· ZŁOCISTA DOLINA, Walczak J. Iwona, Wydawnictwo Replika, recenzent: Hyla Bogumiła
· MASTERTON. OPOWIADANIA. TWARZĄ W TWARZ Z PISARZEM, Masterton Graham. Cichowlas Robert, Pocztarek Piotr, Albatros, recenzent: Lipski Bartosz
· SATYNOWY MAGIK, Łysiak Waldemar, Wydawnictwo Nobilis, recenzent: Solecki Tadeusz
· NIEUGIĘTY, Millar Sam, Wydawnictwo Replika, recenzent: Stolarz Iwona
· APETYT NA JUTRO, Woźniak Agnieszka, Wydawnictwo Replika, recenzent: Błaszkowska Alina
· EWANGELIA WEDŁUG PIŁATA, Schmitt Éric-Emmanuel, Wydawnictwo Literackie, recenzent: Solecki Tadeusz

[ RECENZJE ]

Online

Aktualnie jest 45 gość(ci) i 0 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj

Liryka: NIEZNANA WERSJA HÖLDERLINA ***
Wysłano dnia 25-04-2002 o godz. 08:44:21
Autor: Lech_Lament

MOTTO:

Nie dozwól jeno aby litość zwiodła cię
na manowce. Wierzaj mi, wszędzie jeszcze istnieje
dla nas radość. Prawdziwy ból daje natchnienie.
Kto depcze swą nędzę stoi wyżej. 

I żebym miał jak inni stałe miejsce
dla ratowania śmiertelnego serca
i aby moja dusza bez ojczyzny
nie tęskniła przez całe życie
bądź mi poezjo dobrym schronieniem

Rozkosze tego świata pożywałem
radość, młodość dawno! dawno! pożegnałem
przeminął kwiecień, maj i czerwiec się nie zjawi
nie jestem niczym już, życie mnie nie bawi


Hölderlin

____________________________

WPROWADZENIE

Johan Chrystian Fryderyk Hölderlin - poeta niemiecki urodzony 20 III 1770 roku w Lauffen nad Neckarem.
Zmarł opuszczony przez wszystkich 7 VI 1843 roku przeżywszy 73 lata. Jego życie przypadło na czasy Rewolucji Francuskiej i Epoki Napoleońskiej. Kształcił się w przyklasztornych szkołach o bardzo surowych rygorach, a potem na uniwersytecie w Tybindze. Postać tragiczna, odepchnięta i zapomniana przez swoją epokę. Naznaczona tragicznym piętnem szaleństwa i miłości. Autor słynnego "Hyperiona". Marzyciel, idealista, uwielbiany przez kobiety i przyjaciół. Zakochany z wzajemnością w Susette Gontard. Przyjaźnił się z Heglem, Schillerem i innymi wielkimi ludźmi tej epoki. Poznał osobiście Goethego.
Zafascynowany postacią Hölderlina, studiowałem jego biografię, listy i "Hyperiona" podczas stanu wojennego. Ta zbieżność tragizmu i własnych podobnych odczuć i przeżyć skłoniła mnie odruchowo podczas poznawania jego dziejów i tej straszliwej epoki, do popełnienia wielu wierszy związanych z Hölderlinem i ze mną. Wciąż mam obawy czy stworzenie trzeciej postaci z nas dwu było słuszne i czy dobrze będzie odebrana przez czytelnika. Ale tak naprawdę ważne są same przeżycia, niepokoje, lęki związane z dramaturgią czasów, w jakich przyszło mnie i Hölderlinowi żyć. Nie na darmo przecież w zakończeniu "Epilogu" pod płaszczem Bastylii ukryłem zburzenie Muru Berlińskiego.
Okrucieństwo zawsze zostawia swe piętno na każdej epoce i w podobny sposób odczuwamy miłość, ból i samotność ludzi czynu i postępu.
Każda wojna, śmierć zabiera nam wszystko, albo uwalnia od ciężaru jakim jest niespełnienie gdy filozofia i prawo tracą moc a nastaje epoka ciemnoty, ucisku i bezprawia. Czy musi to dotykać każdego z nas?
Czy świat musi być w podobny sposób szablonowy i niezmienny?
Czy "Hyperion" musi wciąż tułać się po świecie szukając swej utraconej idealnej Grecji?
A może "KAŻDY DZIEŃ JEST PRZEPOWIEDNIĄ" dowodem na nas samych?
A może my sami jesteśmy najprawdziwszą tragiczną odpowiedzią?
Do zobaczenia w idealnym świecie.

____________________________

NÜRTINGEN

Spójrz
to przecież Höld
chłopiec od burmistrza Goga
biegnie przez sad
potyka się o jabłko
pada u stóp Riki

może już teraz Napoleon na drewnianym koniu
rozkazuje szablą
a Robespierre obmyśla jak rozkochać w sobie
wszystkie kobiety Paryża
i małym scyzorykiem ścina pąki kwiatów

- Höld
będziesz żołnierzem
- nie
będę poetą
to piękne być jak drzewo
z którego sypią się owoce

____________________________

DZIEŃ MAJOWY

Zapada chłodna noc
cichną głosy dziewczyn i pastora
głoszącego słowa miłości i przyjaźni
o codziennych dobrych uczynkach
wieczornej modlitwie

sok jabłkowy pachnie
świeże bułeczki znikają w mgnieniu oka
słońce dobija się do drzwi lasu

- chodź, pójdziemy przez sad
mówisz cicho
twoja dłoń dotyka rozpalonego czoła

na nadneckarskiej łące rzucamy się w trawę
i pod wierzbą czekamy nadejścia Serafinów

już wtedy niebo było czyste
księżyc szczerozłoty
i nasze łodzie wyobraźni płynęły w nieznane
do nieznanych lądów
dziewczyn opętanych miłością

- Höld ..., Höld ..., spójrz
tam świeci moja gwiazda
widzisz ? ...

a tam twoja ...
popatrz.

____________________________

PIERWSZA MIŁOŚĆ

Widziano cię wczoraj z tą małą od Breulina
niosłeś jej koszyk
staliście zapatrzeni w fale wody przed bramą neckarską
rozplotła ci włosy
zawstydzony schowałeś głowę w piasek
trzymałeś ją tak długo dopóki nie odeszła

biegłeś oszalały brzegiem rzeki w cieniu gęstych lip
rysując w wyobraźni jeszcze jeden pocałunek

Zuza !!!... Zuza !!!... - krzyczałeś

wszystko w górze lśniło jak jej oczy
leżałeś zanurzony w chłodnym wnętrzu traw

czułeś jak jej biodra sztywnieją
a uda rozchylają się do pieszczot
gdy ukradkiem podała ci przychylnie dłoń
tak marzyłeś tęskniąc do nadejścia nocy

____________________________

PIERWSZA PODRÓŻ

Nürtingen szare
mury wokół domów mokre
ożywia je tylko bluszcz
winogrono ogarniające ściany

jest zimno
powóz grzęźnie w błocie
patrzysz z przerażeniem na ociekający wodą świat

będzie tak już zawsze
wieczna podróż
klasztory
obce domy
odciski ludzi na twarzy

świat jest bardziej przebiegły niż ci się zdaje
nie lubi historii
wielkich ludzi

tymczasem Höld
niech ci się śni
że świat uwalniasz od przemocy

z okna mojego domu widok na koszary
gdzie montują głowice

szykuję transparenty
pójdą matki i dzieci
marsz protestacyjny zacznie się o świcie

widzisz Höld
my też walczymy
uczymy się cienić ludzkie życie

____________________________

W KLASZTORNEJ CELI

Świt pokrywa dachy wilgotną czerwienią
pozwala ptakom dziobać rdzawe brzegi rynien
wypełnia szyby złotą przędzą słonecznych promieni
tworzy ornamenty z rannej mgły

głos dzwonka okrąża przyklasztorny mur
puka w okna i drzwi
wpada na dziedziniec

splecione z sobą ciała lgną jeszcze do siebie
drżą w nagłym przypływie czułych pieszczot
próbują przedłużyć chwile ciepła i rozkoszy

teraz po cichu trzeba wyjść
i przeprosić Boga za spełnioną miłość
nasycić wzrok widokiem kobiet
które rwą w ogrodzie przekwitnięte róże

myślami przylgnąć do ich ciepłych ud
nasycić zrozpaczone oczy

____________________________

NIEPOKÓJ

Jaki cel ma twoje istnienie
w ciągłości pulsującego świata
w toku wiecznych przemian gorącej materii

ty - człowiek
dzieło natury - mądrość

a może jesteś tylko wybrykiem natury
przypadkiem
kalectwem czasu
owrzodzeniem na łonie wszechświata
które trzeba wycisnąć

____________________________

CÓRKI PASTORÓW

Drzewa podejmują księżyc
właśnie zaczęła się uczta chrząszczy
lampy jak chińskie kapelusze
chylą się pod naporem mroku

kobiety stoją w oknach
z uporem patrzą w noc
drżą jak w gorączce
modlą się do Boga

jak wyłamać kiełki nagromadzonych myśli
gdy żądza pachwin wzywa korzenie do rozrodu

Boże
daj nam czułych mężczyzn
wiernych i dyskretnych
spełnij w nas kobiety

____________________________

LUIZA CZYTA WIERSZ OD HÖLDERLINA

Leżymy obok siebie ciężko wymieniając spojrzenia
długie wahania rąk i znów się spotykamy

jesteś tak ważna jak każdy wiersz
bo tylko to tak naprawdę kocham
zapadanie w słowa i w ciebie
gdy się bronisz przed samotnością

bo tylko to nas określa
pocałunek
milczenie
i nadzieja

zostaniemy razem
bądź cierpliwa
kiedyś ci to powiem

____________________________

HÖLDERLIN PISZE LIST DO MATKI

Spójrz
noc
cisza
gwiazdy jak z kamienia
samotność jak przewidziana dawno klęska

wybacz
nie pytaj
nie pytaj o syna
on przepadł
zaginął
zatonął w wierszach

____________________________

WIECZORNY SPACER

Dachy od starości nabrały ciężaru
chylą się zmęczone coraz niżej
tylko wróble wesoło baraszkują w słomie
dłubiąc w nieczystościach
w czarnej ziemi

środkiem drogi szczury przemykają cicho
obok żebrak wtulił głowę w rozwarte kolana
osłania twarz od wiatru i skostniałe dłonie

głodny
wyczerpany
oczekuje nocy
jedynej twierdzy zapomnienia
bo w śnie życie nie boli
jest najpiękniejszym stadium człowieka

____________________________

HÖLDERLIN ROZMAWIA Z HEGLEM

Patrząc z drzewa czasu na owoce ziemi
odgadując krwawe rany epok
i kłamstwa historii
boję się celów wybranych przed chwilą
boję się popartych świadomie idei

czy prawdą jest to wszystko co niesie intelekt?
ślepa pewność wiedzy?
schlebianie przeszłości?

boję się skazy przodków tkwiącej w mym umyśle
boję się zwiastowań
przewidywań wszystkich

przeczuwam okaleczone niebo ostrą łyżwą stali
wnętrzności wszechświata wytrącone z orbit
widzę pięści synów wzniesione wysoko
grożące tym co wolność zamienili w piekło

zagubieni w laboratoriach utopii
poddawani próbom doktryn
stajemy się głusi na chaos
przemoc jest kresem przemian
i tylko śmierć kroczy naprzód

____________________________

ROZMOWA Z KANTEM

Nie martw się o jutro
i tak cię przechytrzy
jesteś przecież ofiarą przemijania

upodli cię za szlachetne czyny
wydrwi twoją miłość
ukrzyżuje za miłosierdzie
z bliźnich uczyni narzędzie zbrodni
by złamać w tobie współczujące serce

wystawi na pośmiewisko tym
którzy nad tobą mają władzę
zostawi na pustyni kłamstw
gdzie jedyną oazą jest cud
ale te zdarzają się rzadko
i tylko pod postacią bogów
lub ich wybranych synów

więc głoś jak nawiedzony
NIEBO GWIAŹDZISTE NADE MNĄ
PRAWO MORALNE WE MNIE

to właśnie za tą herezję cię ukamieniują
czyż nie tak traktuje się wybranych

____________________________

LIST DO ROBESPIERRE'A

Maksim
przecież jeśli zechcę też będę zabijał

jestem poetą
potrafię otumanić tłum
zmienić się w skorpiona
zwabiać kośćmi psy

skracać je o głowę jeśli zaczną wyć
ujadaniem przekształcać prawo dżungli w szlachetne idee

lecz po co mi tron
wieża
mroczny znak tarota

wolę ślepą żądzę zmieniać w światło wiedzy
odrywać się od ciemnej rzeki
zbrodniczych instynktów

czystą kroplą deszczu spadać
i użyźniać ziemię

jak pielgrzym iść przez świat
pomnażać

____________________________

SUMIENIE

Jak wytłumaczysz niebo dręczone wybuchami
jak wytłumaczysz rzekę ludzkich głów na rzece

oskarżamy przeszłość i znów do niej wracamy
przemoc nie jest bramą
głowy zatknięte na żerdziach nie przyniosą wolności

to nie jest "Święty Związek''
to zbiorowy mord
przestań się skradać na palcach
krzycz
jesteś poetą
trzeba chronić życie

____________________________

HÖLDERLIN OCZEKUJE WILHELMINY

W powietrzu mdleje zapach lata
osuwa się ciężko na konary drzew
wzgórze pokrywa się czerwienią
tłusta zieleń ciemnieje
cień chmury pełznie jak skarabeusz

właśnie skończył wiersz
otwiera okno
zatrzymuje oczy na najwyższej wieży

znów jest sobą
zamyślony
pełen wędrówek
ociera się o mury
krzaki winogron
znajome twarze
godny przyjąć w siebie cały ból dziejów
niespełnione idee

jeszcze tylko Wilhelmina otoczy go szalem
zniknie w fałdach sukni jak w pomarańczarni
zaśnie bladożółty blisko jej twarzy
zapomni się raz jeszcze

____________________________

NOC KOCHANKÓW

Teraz wiesz już wszystko
gdy kosz trocin krwią nasiąka
a głowa jak kamień spada
w głuchą otchłań przerażenia

dla nich to tylko widowisko
głowa żebraka czy Dantona

teraz wiesz już wszystko co znaczą
przemoc
despotyzm
ludobójstwo

jak łatwo wytrzeć ostrze gilotyny
ubroczone krwią króla

tymczasem wody Neckaru zielone od alg
miasto jak żaglowiec śpi znużone
szumią dni jak morze
Grecja wynurza się z mgły
lecz jest to tylko chwila

Wilhelmino
czy moja obecność jest ci bliska
zostań dzisiaj dłużej
otwórz naszą księgę na ostatniej stronie
niech połączą nas brzegi rzeki -
skrajny głód ramion
jesteś tą jedyną, która leczy rany

____________________________

ODCZYT

Za każdym razem gdy próbujemy odgadnąć kim naprawdę jesteśmy
stajemy się bezradni
przeraża nas niemoc osiągnięcia dobra
i walka dobra ze złem

za każdym razem gdy przystępujemy do walki
w imię samozachowania człowieka
odnajdujemy tylko szczątki
resztki człowieczeństwa
które obnażają prawdę o nas samych
że jesteśmy już poprzez samą walkę
bez względu na to
w imię jakich wzniosłych celów
tacy sami jak ci lub to z czym walczymy

dlatego zawsze jesteśmy pokonani

i tylko jakaś większa określona całość
na przestrzeni czasu
stawia nam pomnik z kilku słów lub zdań
wyrażających się o nas dobrze
wraz z kartą usprawiedliwienia - jesteśmy tylko ludźmi

ale to nie odkupi naszych win
błędów, wypaczeń
samozwańczych idei urzeczywistnianych krwią

jakby bezsensem było żyć
absurdem rodzić
przypisując Bogu okrutne znaczenie
staczamy się coraz bardziej w mroczne warstwy zła
nieustannie dążąc ku unicestwieniu

____________________________

Z WIECZORNEJ MEDYTACJI

Skrzypce wiatru zawodzą w żółtych barwach liści
jakby chciały jesień uwiecznić na drzewach

a one na przekór szumią swoją pieśń
że wszystko przemija
że wszystko odchodzi

więc zostań tak w oknie
nie wytężaj słów
przeszłość dawno stracona
i nie ma historii

jest tylko to co w tobie nagromadził czas
i to że człowiek nigdy nic nie może

i że w każdym życiu jest dobro i zło
huragany dziejów niczego nie zmienią

graj więc,
kołysz jeszcze
zatrzyj wszystkie ślady
dowody win i zasług
prawdy i nieprawdy

nie ma żadnej zbrodni i sprawiedliwości
są tylko granice ludzkich możliwości

____________________________

WILHELMINA PISZE LIST DO HÖLERLINA

Powiedziałeś wtedy że kwiat można rodzić
byłeś bliski prawdy i blisko mnie

czułość spadała jak deszcz w moje oczy
poczułam ciepło idące od stóp

uwolniłeś mnie wargami z mroków samotności

opadł zmierzch
dziecko szeptało wgłębi mnie
- chcę mieć ojca

____________________________

PORÓD

Wilhelmina ukradkiem patrzy na lekarza

nie
nie wstydzę się tej hańby
krzyczy głośno
oddycha coraz szybciej
powoli głowa dziecka wyłania się boleśnie

lekarz ma ręce pełne miłości
unosi ciało dziewczynki i podaje matce

nie będzie nigdy wolna
mówi szeptem
ta ziemia nie chroni kobiet
tylko je obarcza

____________________________

W ALTANIE

Höld
kochaj
tu nikt nie usłyszy
słońce czeka w wąskiej rozpadlinie ud

zmień mnie w palenisko
płonący bukiet róż
chodź
jestem twoja

____________________________

PO BITWIE

Zmasakrowana noc już nie oddycha
jedynie jęk ludzi donosi o tragedii

miasto z otwartymi wąwozami żył tępych ulic
odgraża się niebu ostrym płomieniem

poeta zamknął oczy
wie
trzeba wierzyć
zachować łagodność
odtrącić złe myśli

nie mylić dnia z nocą
życia z piekłem
człowieka ze zwierzęciem

____________________________

ROZSTANIE Z SUSETTE

Naprężyć mięśnie po szkielet
niech dusza zatrzeszczy w kościach

odczekać twoje kroki na schodach
odsłuchać cichy stukot

skurczyć tak mózg
by rozsypała się ostatnia myśl

nie wyciągaj ręki
kształtu nie odtworzysz
a więc nic już nie można ucieleśnić

komu teraz powierzyć czułe tajemnice
szeptane nocą przy oknie

jak zmienić siebie w zimny głaz
nieczuły na wszystko

siła
obojętnością
cóż to jest
kiedy ręce i usta drżą

____________________________

TAJNY WYKŁAD

Cóż mogą wykłady
drobne waśnie
sterty papieru
które zapalą ale nie obalą mocarstw

natomiast wojna jest zdradą wobec człowieczeństwa
kto uzyska wolność krwawą jak ta
utraci sumienie
mimo ideałów jakie w sobie nosi

spójrz
Napoleon morduje Europę

bądź sobie poetą
filozofem
lecz nie pragnij krwi

na krew pada zawsze cień władzy
prawo tłumu nie zawsze jest święte

____________________________

NOCNE PODSZEPTY

Krwawe zamieszki
rewolucje
traktaty o wolności
myśli przesycone Grecją

a tu jeszcze skrzypce
daleki fletu głos
bolesny ucisk w głowie
i samotność która wyłazi z wszystkich zakamarków

na czyich kolanach złożysz teraz głowę
łagodne palce nie uciszą bólu w skroniach
nie ma już Diotymy

jesteś sam
bo świat nie cierpi Bogów jak ty ludzi

teraz kiedy utraciłeś wszystko

nawet siebie
możesz się bronić
zamykać drzwi
okna

obłęd to klasztor
z tobą czy bez ciebie
ten świat się nie zmieni

____________________________

OPIS NOCY

Drzwi ogrodu zamknięte
zgasły nawet światła
zdeptany orzech roznosi gorzki zapach

pod bramą psy samotne skamlą cicho
jak ja szukają wejścia do świątyni
lecz tylko cień żebraczy starych drzew
nadłamana gałąź bzu, która usycha

a więc wycofać się ku racjonalnemu światu
na gwiazdy tylko spojrzeć w czas wieczoru
pod osłoną nocy zgłębić tajemnicę znaków
ich przesłanie, że miłość niszczy i zabija

o sarny idźcie w las mruczeć swoje pieśni
z ptakami na grzbietach uchodźcie w doliny
gdzie strumienie na brzegach rozsiewają kwiaty
a nagie dziewczyny unoszą je w ustach
by kusić rozpalone oczy mężczyzn

tęskno mi do domu
do ciemnego lasu
do dymu z komina i zapachu pieca
lustra w którym naga otwierałaś ciało
szukając ukradkiem moich oczu

____________________________

POTAJEMNA SCHADZKA

Przyrzeknij że wrócisz
inaczej nie odejdę
będę stała tak w oknie aż mnie wchłonie noc

ta zdradliwa
nieprzejednana noc - tęsknota
niepohamowany głód
bezbronny stwórca nadziei
pogromca lodowatych gór
płonąca żagiew pośród cieni

zabija mnie bezradność
lęk przed przepowiednią
że mogę cię utracić

bo nie mam odwagi iść za tobą
w brew sobie
ludziom
Bogu
nie umiem
nie umiem

____________________________

LIST DO HÖLDERLINA

Moja epoka jest taka sama jak twoja
z wszystkich cnót pozostało milczenie
zdobi ją tylko przemalowany tynk
na którym wietrzeją nowe hasła

moja Tybinga to samotność
jedyny azyl dla wariatów
zarażonych wolnością

dzisiaj to już tylko zaśniedziały kandelabr
któremu nie zostało nic prócz blasku wokół

____________________________

TĘSKNOTA

Liście krzewu przybrały kolor twoich włosów
słyszę Henriego
niesie szklankę z wodą
idziesz za nim dźwigając wiklinowy kosz
pełen żywych kwiatów

sadziłaś je w zeszłym roku przy progu altany
szeptem by nikt nie usłyszał czytałem ci wiersz
byłaś przerażona
powiedziałaś - nie
zaciskając dłoń na mojej

matka wciąż się martwi
pisze że Rika rodzi dziecko
a mnie znów niesie w świat

nigdy nie będę pastorem
za bardzo cię kocham

mówią że umarłaś
ale ja nie wierzę
przecież to tylko jesień
prawda - jesień
strąca liście z drzew

____________________________

NA DRODZE DO BORDEAUX

Nie sądziłem, że cię jeszcze kiedyś spotkam
tu w tym mroźnym poranku
rozpalonym do białości śniegu
w paśmie roziskrzonych gór
gdzie bezsilne drzewa pękają od mrozu
a ochrypły głos rozpaczy niesie wiatr w doliny

za tobą Paryż
upadły sztandar rewolucji
atrapa wolności żądna krwi
tłum ślepców bez nadziei
bez ludzkich odruchów

cienie szpiegów idące wciąż za twoim cieniem
strach, który powoli zamienia się w obłęd

może jesteś ostatnią ofiarą, która uszła z życiem
by umrzeć w poniżeniu
w zapomnieniu
jak każda bezimienna ofiara
która brzydzi się fałszem i przemocą
gwałtem zadanym bezbronnemu

skrajna rozpacz nigdy nie znajduje drugiego człowieka
raczej prześmiewców
podżegaczy

lecz i mnie też tutaj witają tylko zaspy
bezwietrzna surowa architektura Tatr
szum strumienia
groźba lawin
porażający krzyk skał

SCARDANELLI !!!
SCARDANELLI !!!
SCARDANELLI !!!

____________________________

OSTATNI LIST SUSETTY DO HÖLDERLINA

Nie wiem
co bardziej kocham
ciebie
czy tę ostatnią chwilę życia

włosy nabrały koloru skóry
nawet serce inaczej drży
gdy ktoś otwiera okno

a ja myślę, że to noc wkrada się
posłuszna śmierci
i zbiera gwiazdy
ostatnie płomyki
z okiennic nieba

____________________________

LIST DO SINCLAIRA

Jesteśmy jak bieguny
na dwóch krańcach świata

ty z tą swoją wiecznie obandażowaną głową
pełną trosk
burzliwych rewolucji
krwawych przemian
które prócz chaosu nic nie wnoszą

ja - bez dłoni
bo mi pióro wypiło palce do krwi
cichnie zmęczone serce
i głos lutni umiera w głuchym wnętrzu

czyż nie tak świat umiera
gdy go Bóg opuści ?

a wszystko przez samotność
moją
twoją
i to życie
które musimy godzić

____________________________

MUSZĘ Z KIMŚ POROZMAWIAĆ

Höld
Oświęcim trwa
Hitler wciąż podpisuje nowe wyroki
właśnie znaleziono martwe noworodki
w pojemnikach na śmieci

nocą rygluję drzwi i okna
z nikim nie rozmawiam
czasem myślę, że mój cień jest cieniem zdrajcy

w kalendarzu mam zapisane
dziś kolejna rocznica wyzwolenia
nastał pokój
ostatnie oddziały wycofują się do koszar

ludzie świętują
na ścianach hasła
"Stworzymy świat wysokich kultur
szczęśliwych narodów"

siedzę skulony za fotelem
ściskam w dłoni nóż
pod oknem panika
wybuchła bomba z ulotkami

nie wiem czego rządać
od siebie
od ludzi
nie wiem komu ufać

za ścianą kaszle starzec
wczoraj kilku mężczyzn zgwałciło mu żonę
znaleziono ich rano wykastrowanych
z milczącym krzykiem w oczach

nie wiem czy za zbrodnie trzeba płacić krwią
ale czy sprawiedliwość musi być tak okrutna

____________________________

ZWĄTPIENIE

Więc istniejemy tylko po to żeby umrzeć
natchnienie ginie wraz z przemocą
poezja blednie jak strumień wraz z nadejściem nocy

i znów stajemy się niewolnikami ludzkich pragnień
wykonawcami morderstw
katami najbliższych

czyż ja nie jestem ofiarą ludzkich intryg

po co było trawić morza lamp
uczyć się światła na pamięć
słuchać przewodniej gwiazdy zakłamanych
która prowadzi tylko na bezdroża
ślepe dukty
mielizny
skąd horyzont drwi i mami

bezradny
opuszczam ręce
to za czym biegłem nieustannie
próbując nadać życiu jakiś sens
umarło
spłynęło wraz z krwią na paryskim bruku

przetopiony na szkło
przyglądam się sobie do czysta

z walizką pełną słów wybiegam na ulicę
weźcie to sobie
weźcie

____________________________

ŚMERĆ SUSETTY

Dane ci tylko milczeć
ukryć w dłoniach twarz
gdy w jej oczach coraz bardziej
pogłębia się mrok

jak uciszyć serce
powstrzymać potok krwi
palący ból w skroniach

a słońce liże suknie okien
dobiera się do nóg stołu
biegnie oszalałe w stronę ścian
przekreśla dzień wczorajszy
i zastyga na półce pełnej książek

jeszcze drży suknia w blasku świec
cień jak uśmiech przesuwa się po jej twarzy
i zamiera niczym roztopiony wosk
ostatnie stadium nocy

____________________________

POWRÓT Z PARYŻA

Byłem zgorszony wszystkim
zaciskałem pięści
jaka była we mnie litość - żadna

być może nie rozumiem nic
nawet siebie
może oczy są tylko zimnym
i nieczułym lustrem
w którym czas skupił zbrodnie
kłamstwa wielkich mówców
nadzieje poddanych
cierpienie tych co na krzyżu

już nie pytam
pośpiesznie zmieniam buty
chwytam tobołek pełen wierszy
szlachetnych rupieci
manuskryptów

oszukany prostuję plecy
opuszczam garderobę
teatr z fałszywego złota

umykam klatce
ekstrawaganckiej scenie z ornamentów
widowisk bez pokrycia

nie chcę być ofiarą przybitą do krzyża
naiwnym wykonawcą ludzkich żądz
nie chcę uczestniczyć
w okrutnej pantomimie gestów

____________________________

PIERWSZY ATAK

Drżąc kaleczysz się o niewidzialny mur
modlisz się do twardej ściany
która nie zmięknie nawet od czułego dotyku kobiety

zachłannie otwierasz puste źrenice
krzyk jak rozdarta wzdłuż struna

dotykasz czołem podłogi
uderzasz
znów ściana
i ta zimna natrętna ciemność

kiedy przyjdzie ten odpływ
kiedy ?

____________________________

WYROCZNIA

Na roziskrzonej tafli nieba
księżyc z wiecznością bawią się gwiazdami
jak w grze w kości zmieniają układ planet

a ty rozpaczliwie mieszasz karty
rozkładasz TAROTA
szukasz wśród symboli ostatecznej prawdy
źródła przeznaczenia
emocji które są początkiem wrażeń
i wykresem drogi dalszych przeżyć

lecz czy treść przepowiedni zmieni prawdę

rozpacz nie uciszy bólu
GŁUPIEC odnajdzie tylko GŁUPCA
i roztrzaska maski które tworzył z takim trudem

musi runąć WIEŻA
lustro w oknach nie zastąpi szyb
a ich magia nie zastąpi świata

pozostań nagi
bez poezji
sprawiedliwych rewolucji
wyimaginowanych prawd o Bogu
historii ziemi
genealogii piasku

RYDWAN także odsłoni tylko dalszą drogę
która cię wzbogaci i doświadczy

to słońce co dzień wstając rządzi światem cieni
tylko ja ci zostałam JA SAMOTNOŚĆ

____________________________

Z NADEJŚCIEM NOCY

I znów zostałeś sam
oparty o drzewo słuchasz szumu liści

to jeszcze nie koniec
to wróci nie raz
nienawiść innych ludzi
zemsta wrogów
ostry nóż zdrady

zazdrość - ta dopiero może
bo nie ma spokoju na tym świecie
nie ma ukojenia w tym życiu

dla pewności przysięgnij jeszcze raz
nie będzie odwetu
przyjaźnie spojrzysz w oczy tym
którzy za sobą zostawili powalone lasy
zgliszcza miast

tylko śmierć Susetty .....
ona jedna boli
ale co tam
niech myślą że jesteś obłąkany

jesień kasztany rzuca ci pod nogi
będziesz układał je na oknie
rozmawiał z nimi jak z kimś bliskim
dotykał ich owalnych kształtów
rudych jak jej włosy

noc przekreśli w oknie wszystkie twarze
twoją też zapomni.

____________________________

LIST KSIĘŻNICZKI AUGUSTY DO SIOSTRY MARIANNY

Jak ociemniały Odys
szukał po omacku drogi do Itaki
zagubiony pośród książek
w labiryncie słów i idei

ale cóż mogą znaczyć słowa;
wolność
sprawiedliwość
gdy cały świat jak rozstrojony fortepian
gra fałszywie

ucieczka w obłęd
ostatnia łódź ratunku jeszcze go kołysze
lecz nie przyniesie ocalenia

jak z nad przepaści krzyczy niemo
on bibliotekarius
lecz tylko srebrne loki
cienkie żyłki włosów
bez krwi
jakby mu ją wyssano

nie istniał już wtedy
zaszczuty sforą szpiegów
zdrajców
podżegaczy

biedny Hölderlin
zgarbiony
upiorny duch tamtej epoki

wyrzekłam się obłąkanego
który nic już nie czuł
nieświadomy mnie i siebie

czy mogłam go pokochać ?
a jednak .....

____________________________

KOLEJNY ATAK

Deptanie szkła
jakby to była rozkosz
pękająca śmierć martwych przedmiotów

nieustanny
histeryczny śmiech
w brzęku szklanej muzyki
i mój krzyk na widok krwi

____________________________

Z WIEŻY TYBIŃSKIEJ

Jesteś jak gwiazda skłócona z moim życiem
zająłeś mi wiele godzin poeto

skąd ta cierpliwość
skąd ta ślepa wiara

a może w tym tkwi źródło mojego przetrwania
siła wiążąca mnie ze wszystkim

słowo
znikomość ludzkiego piękna
gdy wszystko inne zaprzecza

może to dzięki tobie trwam w tej uwięzi przegranej epoki
może

przyjdź
rwij mnie od wewnątrz
tylko przez ból odradza się w nas człowiek

zająłeś mi wiele godzin poeto
wiele życia
dobrniemy jakoś - prawda
dobrniemy

____________________________

ŻEGNAJ HÖLDERLINIE

Tybinga śpi
pies pod wieżą czuwa
obchodzi wokół budę jak ty pokój

emigrować w siebie
tak - życie jest więzieniem
gdy już wszyscy bliscy umarli
odeszli
i to co odległe poszło w zapomnienie

więc po co ta materia
ciężar wszystkich ksiąg
z wielkim narażaniem przemycanie Kanta

cóż dają drobne waśnie
kłótnie na uczelniach
które zapalą
ale nie obalą mocarstw

iść tropem wielkich
zagubionych
zaginionych
to przecież szaleństwo
w końcu i ty przepadniesz bez wieści

____________________________

PRZESŁANIE ŚMIERCI

Oni ci nigdy nie wybaczą pojednania z Bogiem
wysp o których śniłeś
morza z którego wyrastała twoja Grecja
oczu w których kobiety składały pocałunki
widząc tylko ciebie

oni ci tego nie wybaczą
zeschłych liści w które tchnąłeś życie
głosu skrzypiec
spacerów wzdłuż Renu
miłości dla której poświęciłeś wszystko

nie ma już "Krainy Łagodności"
straciła swą moc
nieśmiertelność umarła z braku słowa
bełkot uwolnił swą tajemną moc

koniec wieku - mówi mroczna twarz tarota
spójrz - wycinają ukochany sad
stanie tu hurtownia piwa i seks-szop

widziałem wczoraj Elizę pozującą nago do zdjęć
zastanawia się czy nie zagrać w porno-filmie

____________________________

OSTATNI WIERSZ HÖLDERLINA Z WIEŻY TYBIŃSKIEJ

Przeniosłem się tu z lampą i ogrodem
wilgotne mury są moją ostoją
jak ściany grobowca

nie jestem wcale lżejszy
to złudzenie
że każda neutralność pozbawia uczuć

wykonałem rozkaz opuszczenia statku
baszty nie są tak przerażające jak wasze morze

więc tańczcie
pokolenie głodne wszystkiego nie zna umiaru

na dnie jest zawsze najsilniejszy jad
więc pijcie
obnażajcie swój cel
delikatnych praw człowieka i chwytów dżungli

wygłuszcie wszystkie ściany
zaryglujcie okna i drzwi
jeśli mam być wyklęty
niech będzie to więzienie

____________________________

POD MIKROSKOPEM

Może to, czego tak uparcie szukałeś
przez całe swoje życie
to ta zwykła codzienna
bezinteresowna dobroć

wierne dłonie Lotty
które kocem otulały twoje chore ciało

ciepło jakim uśnieżała twą spuchniętą twarz

cierpliwość z jaką słuchała fortepianu
wygasających dźwięków fletu uchodzącego życia

słowa, które powtarzała w porze modlitwy
których sam ją kiedyś nauczałeś
kiedy była dzieckiem;

"Gdybym stworzył dzieło
najdoskonalsze na świecie
wiersz wznioślejszy od biblii
a miłości w sercu bym nie miał
kim bym był Lotto ...?
kim ?

byłbym nikim"

____________________________

ŚMIERĆ MATKI

Spójrz
słoneczniki zasłoniły furtkę
wiszą na płocie jak stare wysłużone kapelusze

słońce świeci
dzień umyka a tyle jest jeszcze do zrobienia
poćwiartować miasto
odcedzić wino
kawa się kończy
i papier na listy
ustał wiatr
znieruchomiały drzewa

trzeba coś przedsięwziąć
rozpalić w piecu
zagotować wodę
a tu jeszcze tyle jabłek w sadzie
takie jak lubisz złotoszare

śpij spokojnie
będę przy tobie czuwał
usiądę tu obok przy kominku
opowiem ci o Grecji
braterstwie między narodami
o przyszłej demokracji
o tym jak ludzie będą się szanować

tylko śpij spokojnie
oswajaj się z milczeniem
z Bogiem który stoi w progu
i patrzy

____________________________

OSTATNIA AUDIENCJA W POKOJU HÖLDERLINA

Przechytrzyłeś nas trochę Höld
żyłeś zbyt długo
wreszcie zlitował się nad tobą Bóg

no i stało się
jest świt i jesteś sam
ostatnia kobieta w twoim życiu
krząta się nad tobą

dobry wujaszek Höld
wiesz jak to śmiesznie brzmi ?

tak się schodzi ze sceny wujaszku Höld
i będzie tak przez wieki

ominęły cię francuskie gilotyny
niemieckie krematoria

w co ty wierzyłeś
że świat można zmienić ?

tu się przepowiada nową Hiroszimę
i planuje getta na którejś z planet

nie zmienisz biegu historii
natury człowieka
zawsze występuje przeciw człowiekowi

milczy flet
znów pękają kasztany na oknie
z zadziwiającą namiętnością czytam list Susetty

księżyc jak ostatnia pieczęć zatrzaskuje wieko
czas odejść i pozwolić działać nocy

nie bój się
to tylko deszcz dudni
oczyszcza kamienie
i znika bezimiennie w zapomnienia studni

____________________________

MEDIUM PRZEMAWIA GŁOSEM HÖLDERLINA

Nie ufaj potęgom epok
ich duch zawsze macza palce we krwi
stosy wciąż płoną
odkąd istnieje słowo - wolność

stań twarzą twarz z historią
znajdziesz tylko groby
i brzęk złota tych co stali z tyłu
lub wznosząc pochodnie wskazywali drogę tym
co w zaciśniętych ustach nieśli gniew
a jedyną ich żądzą była władza

____________________________

EPITAFIUM

Za chwilę Lotta zgasi świecę
da znak do wymarszu
karawan zniknie w strugach deszczu
ulży ziemi gdy wejdziesz w nią cicho
bez oporu

tak umierają poeci
bezszelestnie i niemo
jak gdyby nie istnieli
bo czyż jeszcze istnieją
gdy tylko księżyc jest ich domem
nieznane planety

milczysz
a przecież to nam pozostała
ta ciemniejsza strona życia - życie
z którym musimy się uporać

mówiłeś - nie bądź nigdy wzniosły
masz być tylko człowiekiem
nie odwracaj się od spraw ludzkich
i od ludzi

nie przekonuj nikogo, że już wszystko wiesz
jeśli nie straciłeś kogoś bliskiego

naprawiaj tylko zło, które sam czynisz
wybaczaj innym
życie samo przyniesie ci odpowiedź

to co odkrywasz winno służyć wszystkim
nie spekuluj bo staniesz się fałszywy

tylko czystość jest czysta

____________________________

OSTATNIA PODRÓŻ

Próbowałeś otworzyć ściany Krzykiem
bo prawda umiera z wielkimi
a kłamstwa rodzą się w największym tłumie

chciałeś zdążyć
ocalić ostatni bastion ginącego świata
mały przyczółek dla twych złotych myśli
by ludzkość mogła znaleźć drogę do ludzkości

lecz kaci nie mają serca
nie czują jego skrytych marzeń

mają jeden klucz do wszystkich drzwi - egzekucyjny mur

to dlatego każde uległe pokornie odchodzi przechrzczone
a ich spadkobiercy tworzą w muzeach
nowe interpretacje starych dzieł

lecz historia się broni
więc walą
walą w drzwi by zagłuszyć
zdmuchnąć ostatni ogarek prawdy który jeszcze tli się
lecz już cię nie skrępują
nie uprowadzą
nie zakneblują ust
nie złamią twej dumy łomem bezkarności wieku

mogą tylko patrzeć jak wymykasz się im z rąk
gdy niebo szarzeje a miasto pogrąża się w ciemności
i twarde bryły ziemi uderzają w trumnę
nad którą czarny krzyż potwierdza regułę

że nie ma zwycięzców ani pokonanych
że nad każdym czuwa taka sama ciemność

____________________________

EPILOG
NAD GROBEM HÖLDERLINA


Próbuję sobie wyobrazić piwnice wykute w granicie
resztki winorośli
skałę na której stałeś patrząc w wodę

brama pachnie winem parują kamienie
kasztanowce rzucają wątły cień
młode podparte palikami usychają w słońcu
chmury jak barany przysiadły na kominach

muszę się wzruszyć
by pokochać to miejsce
most
pruski mur
Neckar wystąpił
spłynęła część ogrodzenia
łby końskie
oczy wołające o brzeg
ludzie jak splątane trawy

ojciec umarł
nie płacz
zmów pacierz
śmierć jest czymś zwyczajnym
każdego dnia umierają ludzie
jutro odwiedzimy Jaskinię Urlyka
poczytaj Bitwę Hermana

niespokojne sny
śliwkowe wzgórza łakomie wchodzą ci do oczu
zrywasz się
to matka tuli Rikę by zasnęła

obudź się
Bóg wzywa
dzwonią już na modły
Luiza w ogrodzie wypatruje gońca
czas kręcić loki

pisać hymny
wali się epoka

co silniejsze
nagie pochyłości
czy obfite w krew barykady
marzysz o wolności
nocą drżą gilotyny
brzuchy ryb opite krwią
Wilhelmina odkłada książkę
kołysze się cicho
wyłania z ciemnej sukni radosną poświatę

czy musiałeś odejść
dla słów
dla wolności
niosąc śmieszny atut
wiersze
Hyperiona
jakie to naiwne
jak cała epoka
jak sny Robespierrea
jak sny Napoleona

ulice Paryża pełne krwawych ofiar
ołtarze gilotyn wzniesione przez pogan
pijanych strażników wielkiej rewolucji
spadkobierców tradycji Świętej Inkwizycji

tu śmierć jest inna
nieludzka
bezdomna
bezdomny jest człowiek
bezdomna jest wiara
Susette gdzie jesteś
altano i ogród
słoneczna dolino gdzie mi się wymknęłaś

odchodzą przyjaciele
zawodzi historia
poeto
bibliotekarzu

kim ty byłeś jeszcze
cóż dały huczne krzyki
w zajazdach
uczelniach
Hegl tyje
kant kruszeje
przestał wszystkich wzruszać

oto idą dzieje wokół twej Tybingi
spiralą się skradają do okna na wieżę
już cię osaczyły
już im nie uciekniesz
płochym urojeniom
myślom obłąkanym

dwa wieki upłyną
przejdą nowe wojny
nowe rewolucje
a wraz z nimi przemoc
tak samo brzmią pieśni bohaterskich czynów
i wciąż się zabija dla jakiejś idei

żegnaj
muszę odejść
wciąż ważą się losy
i kruszeją mury między narodami
wracam jak z podziemia
i z wewnętrznej troski
drzwi Tybingi otwarte
Bastylia zburzona
Czytaj
Tekst lubią:
Bortolo, eliade, tambra,

 
Logowanie/Założenie konta | komentarz 1 | Szukaj

Komentowanie niedozwolone dla anonimowego użytkownika, proszę się zarejestrować

Re: NIEZNANA WERSJA HÖLDERLINA /tom poezji/ * * *
przez karobi dnia 22-08-2007 o godz. 02:05:32
owa trzecia postać wydaje mi się za prosta. zbyt dosłowna, zbyt mało ciekawa. zbyt mało szalona. u hölderlina czuć coś wykraczającego poza normę, ból nieprzeciętny. brak skóry mimo zuchwałości.

inna sprawa - bakuje mi nazwiska tłumacza pod mottem. zwłaszcza że chodzi o tak trudnego do przełożenia autora.





Portal Literacki - Fabrica Librorum 1998-2011 poczta małpiatka portalliteracki.pl
Publikowane teksty są własnością ich autorów. Kopiowanie, powielanie, odtwarzanie publiczne bez zezwolenia jest zabronione.


Reklama w Portalu Literackim